Dyżurny Psychiatra Kraju

Podziel sie jesli znajdziesz cos ciekawego

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Pn paź 31, 2016 5:21 am

KRZYŻ

Obrazek



Kiedyś była tu niezbyt szeroka szosa z Pruszkowa do Warszawy. Czasem przejechała furmanka, czasami przemknął samochód. Ale częściej spotykano zające uganiające się po polach kalafiorów, marchwi i kapusty, z rzadka tylko poprzecinanych łanami złocistych zbóż. Szaraki miały tu przysmaków w bród.
Choć w oddali widać było Warszawę z górującym nad nią Pałacem Kultury, to cisza była tu i spokój. Nad polami uwijały się pszczoły zbierające nektar, w powietrzu leciutko unosiły się setki kolorowych motyli, a w krzewach bzów, dzikich róż i kępach olszyny śpiewały ptaki. Właśnie te zielone wyspy wolno rosnących drzew i krzewów były mekką wagarowiczów i par zakochanych. I ja tu przychodziłem ze swoją dziewczyną na długie spacery. Aby dotrzeć do tego raju, przechodziliśmy z Irenką obok stacji końcowej kolejki WKD we Włochach i brukowaną ulicą dochodziło się do szosy pruszkowskiej. Tu było skrzyżowanie. Dalej w kierunku Rakowa bruk przechodził w polną drogę. Systemem dróg gruntowych, po których z rzadka tylko przejeżdżał skrzypiący konny wóz, można było dotrzeć do Szczęśliwic, albo idąc w przeciwnym kierunku do Okęcia lub Opaczy. Ale zatrzymajmy się na skrzyżowaniu. Tu w niewielkiej odległości od szosy, stał krzyż. Wielki – jak nam się wydawało – poszarzały już ze starości drewniany krzyż. Stał majestatycznie, górując nad wszystkim dookoła, sławiąc chwałę Chrystusa.
To były czasy mrocznej komuny, kreującej materializm jako podstawę wszelkich przejawów rzeczywistości. A mimo to prawie wszyscy przejeżdżający tamtędy żegnali się pobożnie. Każdy, kto przechodził w pobliżu, zdejmował czapkę z uszanowaniem. I nam przypominał o grzechu cudzołóstwa, dlatego spacer zostawał tylko spacerem, aczkolwiek święci nie byliśmy, o nie.
Kiedyś spotkaliśmy przy krzyżu staruszkę zmieniającą kwiaty w glinianym wazonie. Zapytałem, ile ten krzyż ma lat. I choć pamiętała go od dzieciństwa, nie potrafiła odpowiedzieć. Na zakończenie rozmowy powiedziała tylko: stary już jest i widział tutaj niejedno!
O tak. Obok tego krzyża, już 8 września 1939 roku zaczęły gromadzić się zagony 10 armii niemieckiej, by następnego dnia uderzyć na Warszawę. W tym ataku hitlerowcy ponieśli klęskę. Czołgi, którym udało się wedrzeć na ul. Grójecką, już stamtąd nie wracały.
W pięć lat później szosą obok krzyża pędzono kolumny warszawiaków do obozu w Pruszkowie. Ileż nadziei dawał ten samotny krzyż wynędzniałym, głodnym i rannym ludziom z ruin powstańczej Warszawy? Bo on stał niczym nie zwyciężony, bohaterski generał na naszym polskim szańcu z rozpostartymi ramionami, jakby chciał objąć, utulić i dodać otuchy każdemu z tysięcy warszawiaków idących na poniewierkę, w nieznane jutro.
Później, aż do zimy 1945 roku snuły się dymy zmieszane z jesiennymi mgłami wokół starego krzyża, skąd rozpościerał się widok umierającej stolicy. Aż przyszedł czas, kiedy resztki germańskich barbarzyńców pierzchały w popłochu szosą do Pruszkowa i dalej, skąd przyszli.
Mijały lata. Szosę pruszkowską przebudowano w dwupasmową jezdnię, stanowiącą przedłużenie Alei Jerozolimskich. W latach dziewięćdziesiątych rejony po obu stronach jezdni zabudowano. Kiedyś tereny te należały do polskich rolników czy badylarzy – jak ich tutaj nazywano. Dzisiaj właścicielami stają się obce koncerny. Nowe geszefty powstają jak grzyby po deszczu. Jadąc od granicy Warszawy, aż do Dworca Zachodniego nie ma już nic polskiego. No, za wyjątkiem Jednostki Prewencji Policji, która może posłużyć do rozpędzenia demonstracji przeciwko przejmowaniu Polski przez obcych.
Rok dwutysięczny. Krzyż już nie góruje nad okolicą. Niknie w tle zagranicznego biurowca, wyglądając jak dwa krzyżujące się patyczki. Zdawałoby się, że jest kruchy wobec potęgi ludzkiej myśli technicznej i pieniądza. I znowu wokół krzyża snują się dymy. To smog z tysięcy rur wydechowych jadących Alejami samochodów, wymieszany z jesienną mgłą. W bezpośredniej bliskości krzyża wybudowano aż cztery super czy hiper markety. Do jednego z nich trzeba przejść obok krzyża, który niejedno już widział. Codziennie tysiące ludzi maszeruje obok po zakupy. Wracają tą samą drogą obładowani siatami. W niedzielę tłumy są większe, gdyż ludzie przyjeżdżają tu całymi rodzinami. Lecz krzyża nie dostrzegał już prawie nikt.
Mamy rok 2016. W przeddzień Wszystkich Świętych niekończący się potok ludzki obładowany torbami wiktuałów, zgrzewkami piwa. Nowi warszawiacy będą świętować! W tym roku to aż 4 dni, które można spędzić z browarem w łapie z nochem w telewizorach i oglądać wspaniałe reklamy przerywane serialami. Większość na jeden dzień wyjedzie na groby bliskich.
Zapaliłem lampkę pod starym krzyżem, z którym jestem związany emocjonalnie. Zmarzłem solidnie długo obserwując nowoczesnych Polaków. Nikt nie zdjął czapki z uszanowaniem. Nikt się nie przeżegnał. A przecież każdy chciałby mieć krzyż w miejscu swojego pochówku. Może mniejszy, ale zawsze. Czy tylko po to, aby mówił: - Przechodniu, tu spoczywa katolik?
Stary weteran, poszarzały krzyż stoi nadal na swoim szańcu i jak generał rozkazuje: - Polaku, zatrzymaj się. Pomyśl chwilę! Ale czy ktoś go usłyszy?

Dyżurny Psychiatra Kraju

Cezary Piotr Tarkowski





http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd




-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Pn paź 31, 2016 5:22 am


ZAPOMNIANE NEKROPOLIE



Obrazek


Święto 1 listopada, to dzień odwiedzin grobów bliskich i zadumy o przemijaniu. Każdy ładuje wielką reklamówkę zniczy, kupuje jakieś kwiatki i jedzie na cmentarz. Dzień Wszystkich Świętych, to również pora spotkań rodzinnych i wspominania bliskich nam zmarłych.

Są jednak miejsca pochówków, które rzadko kto odwiedza, szczególnie 1 listopada. To cmentarze żołnierzy radzieckich, poległych podczas wyzwalania naszej Ojczyzny spod jarzma niemieckich ludobójców. Na naszej polskiej ziemi, są setki takich cmentarzysk, bo w drodze na Berlin, zginęło u nas ok. 700 tysięcy żołnierzy. Czasem leżą z dala od swojej ojczyzny w wielkich nekropoliach, szczególnie w pobliżu miejsc gdzie trwały zacięte walki. Z reguły mieszkańcy wiedzą o tych masowych grobach, ale rzadko kto je odwiedza. Jednak jest takie cmentarzysko, gdzie nie przychodzi prawie nikt. To cmentarz pomordowanych i zmarłych od chorób z głodu i najzwyczajniej pomordowanych żołnierzy radzieckich w Białobrzegach nad Zalewem Zegrzyńskim. Tu natychmiast po napaści Niemiec na ZSRR w 1941 r. utworzono dla żołnierzy sowieckich obóz jeniecki, stalag nr. 368. Dane o tym obozie są jedynie szacunkowe. Wiadomo tylko, że powierzchnia stalagu wynosiła ok. 10 hektarów, gdzie jednorazowo mieściło się do 10 tys. więźniów. Ludzi bowiem tu przywożono, a później wywożono dalej na zachód, prawdopodobnie do pracy w Rzeszy. Warunki jakie panowały w obozie, świadczą o wyjątkowym bestialstwie Niemców. Niestety wiedza na temat tego stalagu jest fragmentaryczna, ponieważ był to obóz, gdzie ginęli Słowianie. Przede wszystkim Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy i Polacy. Gdyby tu ginęli żydzi, byłoby wielkie aj, waj, powstałby pomnik wielkości Pałacu Kultury, a liczbę ofiar pomnożono by przez 100.

Z zeznań świadków, mieszkańców okolicznych wsi wiadomo, że w obozie panował tak wielki głód, że więźniowie jedli trawę i dochodziło do aktów kanibalizmu. W 1948 r. polskie władze dokonały ekshumacji szczątków ofiar niemieckiego bestialstwa z ponad 200 masowych grobów rozsianych po okolicznych lasach. Według szacunkowych obliczeń, wydobyto od 9 do 12 tys. szkieletów, które pochowano w kilkudziesięciu bratnich mogiłach na obszarze 1 hektara w miejscu, gdzie znajdował się obóz. Nie jest pewne, czy w lesie odkryto wszystkie groby, ponieważ szczątki ekshumowano tylko z miejsc wskazanych przez okolicznych mieszkańców. Najbardziej wiarygodne są dane wywiadu komórki AK z Nieporętu. Mówią one o 33 tys. zamęczonych żołnierzach radzieckich i 45 Polakach. AK miało bardzo dokładną dokumentację, która jednak zaginęła podczas ewakuacji gminy Nieporęt.

W 1943 r. internowano tu ponad 2600 Włochów. Ci jednak traktowani byli po ludzku i tylko 3 z nich zmarło, prawdopodobnie śmiercią naturalną. Groby tych 3 oficerów wyglądają też odmiennie, jak na cywilnym cmentarzu. Na każdej płycie imię, nazwisko, stopień. Pozostała część nekropolii wygląda niezwykle ponuro. Kilkadziesiąt kwater, na każdej wyblakła gwiazda, która kiedyś była czerwona. Przy głównej tablicy pamiątkowej kilka wypalonych najmniejszych zniczy i stara, zabrudzona wiązanka z sztucznych kwiatów sprzed kilku lat. Znalazłem też swój znicz o charakterystycznym kształcie z ubiegłego roku. Prochy tysięcy ludzi i ani jednej żywej duszy. To przygnębiające, bo ani jednego nazwiska. A przecież każdy z tych ludzi miał matkę, żonę, narzeczoną, rodzinę. I nikt z rodziny nie wie, gdzie jest pochowana ich bliska osoba. Osierocone groby ludzi, z których każdy miał jakieś plany, marzenia. Zupełnie zapomniani przez cały świat.

Byłem tu w sobotę 29 października, aby jak prawie co rok pomodlić się i zapalić lampkę. Dziwię się, że ludzie z pobliskiego osiedla wojskowego nie zaglądają tu wcale. Nie myślałem, że obecna rusofobia rozpętana przez Macierewicza i żydowskie media dla Polaków, zrobią tak wielkie spustoszenie w katolickich duszach Polaków. Do Polaków nie dociera, że szczątki tych ludzi, to dla obecnego okupanta tylko Słowianie - podludzie. My też jesteśmy zgodnie z ideologią nazistowską zawartą w Talmudzie tylko zwierzętami w ludzkiej skórze. Dowiedziałem się jednak, że jest grupa osób ze Stowarzyszenia Pomocy Potrzebującym „Nadzieja” z Legionowa, która to wielkie cmentarzysko sprząta. Inaczej groby zarosłyby krzewami i chwastami. Mnie jednak na tej zapomnianej nekropolii czegoś brak. Zdecydowanie brak jest tu dwóch krzyży. Jeden powinien być wielki zgodnie obrządkiem Kościoła Prawosławnego, drugi, mniejszy – katolicki. To nie prawda, że Rosjanie nie wierzyli w Boga. Oczywiście żydobolszewicy walczyli z prawosławiem i wiara była bardzo źle widziana, ale prości ludzie w Boga wierzyli i modlili się w tamtych czasach bardziej powszechnie niż obecnie. Polacy, Katolicy, nie dajcie się ogłupiać żydowskiej propagandzie! Gdyby nie Armia Czerwona, przy życiu zostałaby dziś tylko garstka Polaków, mówiących po niemiecku. Gdzie Wasze miłosierdzie?


Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Cz gru 08, 2016 7:36 pm

Obrazek




WIGILIJNA NOC RADOSNA

Nadszedł grudzień, krok do zimy,
lecz my miesiąc ten lubimy.
O tym każdy z nas pamięta,
że radosne będą święta.
Święta pełne to miłości,
lecz się cofnę do przeszłości.



A W BETLEJEM TO SIĘ STAŁO

Małe miasto, w Palestynie,
w całym świecie teraz słynie;
bo w Betlejem, przed wiekami,
cud się zdarzył nad cudami.
Wszystkich ludzi cud zachwyca,
gdy brzemienna jest dziewica.

To Józefa cieśli żona,
jest tą łaską obdarzona.
A na imię jej Maryja -
w łonie dziecię się rozwija.
Za Świętego Ducha sprawą,
Boże się wypełnia prawo.

Czas przychodzi rozwiązania -
nie ma izby, ni posłania.
W herodowym starym grodzie,
nie ma miejsca dlań w gospodzie;
lecz zrządziła Boża ręka,
że w pobliżu jest stajenka.
Podczas nocnej tu godziny,
są Jezusa narodziny.

Będzie cudów więc nie mało,
bo Bóg przyjął ludzkie ciało.
Katolicy tym się szczycą-
Maria zawsze jest Dziewicą!
Cud to wielki, tajemnica,
co raduje i zachwyca.

Właśnie Boża Matka Święta,
jest łagodnie uśmiechnięta.
Nie ma teraz wolnej chwili,
bo Jezusek w żłóbku kwili.
Utuliła Go Maryja
i w pieluszki już owija.
Józef śmieje się z radości,
zaraz przyjmie zacnych gości.

Ale cisza wokół błoga-
czuć obecność wokół Boga.
Trzeba znać tę noc Orientu,
ujrzeć granat firmamentu
i zobaczyć gwiazd tysiące.
Jedna jest jak małe Słońce,
lecz po niebie wolno płynie,
ku zrodzonej dziś Dziecinie.
Można by ją dotknąć ręką,
gdy zawisła nad stajenką.

Mała stajnia z bydlątkami,
gdzie czuć Boga. Bóg jest z nami!
A ta gwiazda promienieje,
wiedzie mędrców do Betlejem.
Jadą z Wschodu Dalekiego,
by powitać Maleńkiego.
Melchior, Kacper z Baltazarem,
każdy jedzie z cennym darem.
Jest kadzidło, mirra, złoto-
podarują je z ochotą.

Dojechała karawana,
a podróżni- na kolana…
Teraz Mędrcy- Trzej Królowie,
przed Jezuskiem chylą głowę.
- Czy coś z nimi nie w porządku,
że oddają cześć Dzieciątku?

-Ależ skądże, ależ nie!
Bóg Zbawiciel zrodził się!
Przewidzieli jak prorocy,
że On zrodzi się tej nocy.
Jezuskowi się kłaniają,
bo też wielką wiedzę mają.
Jezus- Królem wywyższonym,
ponad wszystkie świata trony!

Pastuszkowie też zmierzają
i Jezuska już witają.
Anioł z Nieba im oznajmił,
że się Mesjasz zrodził w stajni.

Chrystus mały w żłóbku leży
i się śmieje do pasterzy;
a to pierwszy jest ze znaków,
że wyróżni On biedaków.

Za przyczyną tych pasterzy,
lud Betlejem w cud uwierzył.
Uwierzyli wszyscy ludzie,
że Pan przyszedł, w całej Judzie!

Później były wielkie dzieła
i nauka Zbawiciela.
Ta nauka poszła w świat
i ma dwa tysiące lat.
Z katechizmu my ją znamy,
Ewangelię też czytamy.
Nasza wiara jest związana,
całkowicie z życiem Pana.

ADWENT

W grudniu pora jest Adwentu,
czas skupienia, sakramentów.
Adwent jest to czas czekania,
na ponowne przyjście Pana.
Z tej przyczyny, powstał nowy,
dla Was wierszyk adwentowy.

ZWIASTOWANIE
Zstąpił z Nieba Gabriel Anioł,
przed Dziewicą Marią stanął.
Maria słyszy zadziwiona:
-Bądź Maryjo pozdrowiona!
-Ta wizyta ma przyczynę,
chcę oznajmić Ci nowinę.
-Wiedz że w grudniu, z łaski Bożej,
zrodzisz syna- dziecię hoże!

Maria zada wnet pytanie:
-Jak Gabrielu to się stanie?
-Jak ta łaska się dokona-
wszak nie jestem poślubiona?

-To Bóg Ojciec tak dokonał.
Będziesz Mario wywyższona!
Za Świętego Ducha sprawą,
staniesz Matką się łaskawą
Niebiańskiego Króla Ziemi,
który cały świat odmieni.
To miłości Bożej krezus,
a na imię dasz mu…Jezus.
Z woli Bożej, niech się stanie!
Takie było zwiastowanie.

Chrześcijanin więc w Adwencie,
nieskalane czci poczęcie.
Zwróćcie zatem tu uwagę,
na doniosłą chwil powagę.

Czci wyrazów już w Betlejem,
dla Maryi było wiele.
Trzej Królowie, gdy przybyli,
pokłonili się Maryi.
Chwila to podniosła wielce-
chwała Bożej Rodzicielce!

Chociaż Adwent, czas pokutny,
nie jest wcale taki smutny.
Bo w Adwencie obchodzimy,
Mikołaja imieniny.
A więc w grudniu, dnia szóstego,
Mikołaja jest Świętego.
To najmilszy- o tym wiecie-
solenizant jest na świecie;
bo ma takie obyczaje,
że nie bierze, a sam daje.
On podarki nam przynosi,
gdy ktoś grzeczny Go poprosi.

W ten radosny dzień Adwentu,
dzieci cieszą się z prezentów.
Drobne to są upominki,
więc nie róbcie kwaśnej minki.
Bo najlepszy – pamiętamy-
jest podarek…z serca dany.
Najpierw pacierz i śniadanie,
później zacznie się szukanie.

Jest od dawna taki zwyczaj-
prezent w bucie jest zazwyczaj.
Zatem radzę drogie dzieci:
Buty aż się mają świecić!

Pewnie wszyscy o tym wiecie-
prezent bywa też w skarpecie.
Tutaj też rzecz oczywista,
że skarpeta… ma być czysta!

O ŚWIĘTYM MIKOŁAJU

Już o Świętym Mikołaju,
wszystkie dzieci rozmyślają.
A tradycja mówić każe,
że urodził się w Patarze;
choć handlowcy są dziś skłonni,
wmawiać dzieciom, że w Laponii.

Ich Mikołaj jest kupiecki,
z białą brodą, ale świecki.
Czarodzieja z niego robią
i witryny w sklepach zdobią.
Nasz Mikołaj, ten z Patary,
czynił dobro, a nie czary.

Był młodzieńcem zdolnym, hożym,
wnet więc został sługą Bożym.
Jako kapłan, na początek,
rozdał biednym swój majątek.
Troszczył o tych się w potrzebie,
za co jest u Boga w Niebie.

Mikołaja szanowano
i biskupem go obrano.
By określić wam to bliżej,
on biskupem został w Mirze.
Mira w Turcji jest dzisiejszej,
na terenie Azji Mniejszej.

O dobroci Mikołaja,
mówi się we wszystkich krajach.
Cieszy się On wielkim względem,
więc opowiem wam legendę.
W mrok się dziejów cofnąć muszę,
trzysta lat gdzieś po Chrystusie.

ŚWIĘTY MIKOŁAJ I TRZY SIOSTRY

Były siostry, trzy pannice,
których zalet nie wyliczę.
Wszystkie piękne miały oczy,
z tyłu piękny lśnił warkoczyk
i z urody w całej Mirze,
oceniano je najwyżej.
A charakter , niemal złoty-
jednym słowem- wzory cnoty.

Lecz wśród mieszczan, sióstr zalety,
nie liczyły się niestety.
Do zamęścia odpowiednie,
ale były bardzo biedne.
Ojciec bowiem tych dziewczątek,
stracił cały swój majątek.
Jeszcze tutaj, trzeba zważyć,
miał dług wielki u lichwiarzy.
A lichwiarze, wciąż ci sami -
z garbatymi są nosami!

Prawo było nie łaskawe-
panna mogła być zastawem.
Trzeba spłacać dług w mozole,
by nie dostać się w niewolę.

W tamtych czasach było ważne,
czy też panny są posażne.
A z długami, bez wyprawy,
nie był dla nich los łaskawy;
bo kawaler rzadko który,
chciał przychodzić tam w konkury.

Siostry były bardzo smutne,
bo i czasy to okrutne.
Ciężka mała być ich dola,
bo straszliwa jest niewola.
Wieść już niosła po bazarze-
siostry wezmą wnet lichwiarze!

W Mirze żyli chrześcijanie,
żal zrobiło im się panien.
Chrystusowi ludzie wierni,
zawsze byli miłosierni.
Jednak oni żyli w nędzy
i nie mieli nic pieniędzy.

Był Mikołaj wciąż wśród ludu,
wieść usłyszał więc bez trudu.
Sam nie wiedział co ma zrobić,
by zamiarom złym przeszkodzić.
Na modlitwie wciąż skupiony,
nagle poczuł się olśniony.
Przez modlitwę – my to wiemy –
rozwiązuje się problemy!

Siostrom zatem, ciemną nocą,
ruszył biskup w mrok z pomocą.
Niósł sakiewki ze skarbami –
będą siostry z posagami;
i pomyśleć także musiał,
by spłaciły dług tatusia.

Dotarł wkrótce, po kryjomu,
do skromnego panien domu.
Wszystko w wielkiej tajemnicy,
by nie słyszał nikt z ulicy.

Okien strzegą okiennice,
bo już dawno śpią pannice.
Drzwi zamknięte na skobelek,
mus posłużyć się fortelem.

Już wygasło palenisko –
został komin i to wszystko.
Oj, wysoka ta chatyna!
Lecz od czego jest drabina?
Więc Mikołaj wziął drabinę
i się znalazł przy kominie.

By nie było wśród sióstr sprzeczki,
wrzucił w komin trzy woreczki,
a na każdym wypisane,
było imię każdej z panien.
Podarował je z ochotą,
a w sakiewkach było złoto.

Biskup dobrze nie rozważył,
co za chwilę się wydarzy.
Śmiesznie było, nie przesadzam,
bo buchnęła z luftu sadza.

Chmura sadzy, tej z komina,
w lot zrobiła zeń Murzyna!
Czarna buzia, czarne włosy,
sadzą kichnął wniebogłosy.
Tylko oczy lśnią z radości,
która w sercu jego gości.

Pusto było na ulicy,
gdy do swojej szedł dzielnicy.
Księżyc świecił bladym licem –
tylko on znał tajemnicę;
bo gdy biskup wszedł do domu,
nie powiedział nic nikomu.

Rano siostry się zdumiały,
kto cudownie je ocalił.
Biskup ulżył tak ich doli
i nie poszły do niewoli.

Nasz Mikołaj był łaskawy
z miłosierdzia, nie dla sławy.
Ta legenda przyjaciele,
do myślenia daje wiele.
Mógł Mikołaj przyjść w dzień jasny,
dać sakiewki do rąk własnych.
Siostry by się też zdumiały
i swą wdzięczność okazały.

Jaka płynie stąd nauka?
- Dać coś jawnie, to nie sztuka!
Ludzie biednym czasem dają,
później tym się przechwalają –
jacy oni miłosierni
i naukom Pana wierni!

Bogatemu nie ubywa,
a biednemu przykro bywa…
- Jeśli dajesz coś z miłości,
radość w sercu Twym zagości!

W WIGILIJNY WIECZÓR

PRZYGOTOWANIA
Przyszedł grudzień, wstęp do zimy,
lecz my miesiąc ten lubimy.
O tym każdy z nas pamięta,
że cudowne będą Święta.

Każdy czeka z utęsknieniem,
na dzień z Bożym Narodzeniem.
Ale w przeddzień Świąt wieczorem,
najpiękniejszą mamy porę.

To jest wieczór wigilijny,
bardzo wzniosły, religijny;
bo w Wigilię wszyscy czcimy,
Jezusowe narodziny.
W każdym domu już od rana,
jest zajęta każda mama.
Każda pani coś gotuje,
postną ucztę dziś szykuje.
Coś się piecze w piekarnikach-
izby piękna woń przenika.

Dziś zajrzymy do Walczaków,
gdzie jest czworo aż dzieciaków:
Mała Basia i średniaki-
Grześ i Stasio- to bliźniaki.
A najstarsza Paulinka,
to wspaniała jest dziewczynka.
Jej talenty można mnożyć-
każdy talent, to dar Boży.
Ona pięknie już maluje,
własne wiersze recytuje.
A jej wiersze rymowane,
są przez wszystkich rozumiane;
i nie trzeba się tu biedzić,
co poeta chciał powiedzieć…

W domu jeszcze babcia, dziadek
i wesoły wujek Władek.
Cioci Niny tu brakuje,
bo w szpitalu dziś pracuje.
W Święta dyżur też się zdarza-
taki zawód jest lekarza.
Z pracy wujek ją odbierze,
a więc zdąży na Wieczerzę.

Dziś pan Walczak już raniutko,
przyniósł jodłę zieloniutką.
Radość jodła wnosi w domu
i ozdobą jest salonu.
Pięknem swoim aż zadziwia,
czuć jest wokół woń igliwia.
Basia z dołu na nią zerka
i się dziwi- jaka wielka!

Dziadek idzie już z pudłami,
w nich są lampki z ozdobami.
Pracowita Paulina,
na drabinkę już się wspina.
Wnet choinkę tę ubierze,
by uświetnić dziś Wieczerzę.

Gwiazdę wiesza już na szczycie,
gdzie lśnić będzie znakomicie.
Niżej bombki- wszystkie szklane,
wszystkie ręcznie malowane.
Te cacuszka artystyczne,
namalował ktoś prześlicznie.
A cóż na nich tu widzimy?
To obrazki śnieżnej zimy.
Z jednej patrzy się bałwanek,
a na innej widać sanie.
Mkną po śniegu zaprzężone,
w cztery rącze, kare konie.
I Mikołaj tu powozi,
choć policzki mróz mu mrozi.
Pełno paczek jest na saniach-
to dla dzieci, do rozdania.

Inne bombki, mniej zdobione,
za to pięknie ubarwione.
Tu kolory, kształty różne-
i okrągłe i podłużne.
Są szyszeczki tu zielone,
z lekką bielą, niby szronem.
Są bałwanki, gwiazdki, grzybki,
długie sople, no i rybki.
Jeszcze błyszczą się księżyce-
więcej figur nie wyliczę.
Jest tych bombek bardzo wiele,
a z nich każda małym dziełem.

Teraz sprytna Paulina,
wokół lampki już przypina.
To są lampki elektryczne,
będą świecić dziś magicznie.
Jeszcze jeże papierowe,
„włos anielski” i …gotowe!

Dziadek chodzi, pochrząkuje,
bo mu czegoś tu brakuje.
Wnet przypomniał czas z młodości,
że wisiały też słodkości;
na choince- marcepany,
wraz z pysznymi cukierkami.
Więc zawiesił sto lub więcej,
tych słodyczy na jodełce.
Teraz patrzą na nie dzieci,
a bliźniakom ślinka leci.
Oj, niedźwiedzia to przysługa,
bo już Staś do Grzesia mruga.
Kiedy pójdzie sobie dziadek,
wiele zwędzą czekoladek.

Wszyscy dziś pracują społem,
babcia się zajmuje stołem.
Wujek Władek stół rozłożył
i pod obrus sianko włożył.
Sianko to nam przypomina,
gdzie rodziła się Dziecina.
Malcy myślą o potrawach,
bo zastawę babcia stawia.
Do zastawy nowe sztućce,
bo Kolacja będzie wkrótce.

Lecz tradycja podpowiada,
kiedy się do stołu siada.
Więc wie o tym dziecko każde-
gdy ujrzymy pierwszą gwiazdę.
Zatem dzieci wyszły z domu,
by się bawić w astronomów.
O, tam! Widać nad polami-
chyba pierwszą gwiazdę mamy!
Blaskiem nikłym miga gwiazdka-
betlejemskiej to namiastka.
Już przybyła ciocia Nina,
czas kolację rozpoczynać.

Wigilia
Atmosfera Świąt już w domu,
wszyscy weszli do salonu.
Każdy pan i każda pani,
elegancko są ubrani.
Nawet babcia spracowana,
u fryzjera była z rana.

Katolicka to kultura,
by świętować w garniturach.
A kobiety w garsoneczkach
i bielutkich są bluzeczkach.
Dzisiaj nawet Paulina,
małą damę przypomina.
U bliźniaków buzie czyste,
co nie bywa oczywiste.

Już pan Walczak wziął talerzyk,
a opłatek na nim leży.
Staropolskim obyczajem,
będą dzielić się nawzajem:
Mama z tatą, babcia z dziadkiem,
ciocia Nina z wujkiem Władkiem,
no i wszystkie też dzieciaki,
w pierwszym rzędzie- dwa bliźniaki.
I dziadkowie, i rodzice-
każdy składa dziś moc życzeń.
Uświęcone to życzenia,
bo okazji lepszej nie ma.
Teraz wszyscy już po społu,
do długiego siedli stołu.

Stół nakryty należycie,
jedno więcej jest nakrycie.
Tu przypomnieć więc pozwolę-
wolne miejsce jest przy stole;
bo przyjść może ktoś zdrożony,
chociaż nie był zaproszony.
Tak tradycja nakazuje,
że każdego się przyjmuje.
Bo Wigilia wiernych brata,
łączy w Bogu ludność świata.

Obfitością stół zachwyca,
a co na nim, już wyliczam:
Na początek barszcz z uszkami,
lub grzybowa z kluseczkami.
Grzyby ważnym są dodatkiem,
zaostrzają nam sałatkę.
W postnej też kapustce grzyby,
lecz ważniejsze dziś są ryby.

Karp królewski tu króluje,
na Wieczerzy nam smakuje.
Usmażony i bez ości,
bo ość każda, dziadka złości.
Lecz najlepszy chyba w świecie-
karp świeżutki w galarecie.
A do niego jest cytrynka-
gdy to piszę- leci ślinka.

Oj, z tym karpiem heca bywa,
bo on najpierw w wannie pływa.
Później problem- jak z tej wanny,
ma on trafić do brytfanny?

Karp z półmisków szybko znika,
trzeba wziąć się za śledzika.
Śledź w oleju, w marynacie-
ten smakuje zawsze tacie;
a z cebulką i w śmietanie,
to dla mamy pyszne danie.
Jest sałatka też śledziowa-
ta warzywna niech się schowa!
Nie je śledzi Paulina,
ale to nie moja wina.
-Nie smakuje śledź?-To proszę-
można najeść się łososiem!

Dużo potraw, dużo smaków,
lecz zapomniałbym o maku.
Nie wiem czemu, słowo daję-
mak z kluskami się podaje.
Ja nie lubię dania tego,
a kto lubi- to smacznego!

Teraz młodzi wszyscy zważcie-
dań powinno być dwanaście.
Bo dwunastu apostołów ,
zasiadało też do stołu.

Dodać muszę, tu w nawiasie,
że jest chlebek na zakwasie.
Pewnie wszyscy o tym wiecie-
to najlepszy chlebek w świecie!
A do picia moi złoci,
pyszny z suszu jest kompocik.
Z suchych śliwek i jabłuszek,
i z morelek, słodkich gruszek.

Jeśli jednak mam być szczery,
dzieci wolą jeść desery.
Sernik wolą jeść dziewczęta,
kakaowy tort- bliźnięta.
Będzie również do herbaty,
ulubiony przysmak taty.
Więc szarlotka z jabłuszkami
i keks pyszny z bakaliami.

Telewizor dziś nie gada,
bo w Wigilię nie wypada.
Za to wszyscy rozmawiają
i ze smakiem zajadają.
W kącie im choinka świeci,
śmieją się wesoło dzieci.
Za oknami już zaczyna,
Śnieżek sypać. A więc zima!

Atmosfera jest miłości,
bo w tym domu miłość gości.
Lecz nim deser zje rodzina,
czas kolędy rozpoczynać.

Sygnał dała ciocia Nina
i zasiadła do pianina.
Salon cały już przenika,
śpiew radosny i muzyka.
Już kolęda brzmi nam nowa,
zapisałem więc jej słowa:

WITAJ PANIE!
Przysłuchajmy się nowinie,
co się dzieje w Palestynie:
Tam Dziewica Nieskalana,
rodzi Dziecię pośród siana.
W małej stajni, przy gospodzie,
kto by myślał o porodzie.
Lecz biedaków taka dola,
taka była Boża wola!
Refren:
Rodzi Maria Boże Dziecię,
wielka radość jest na świecie.
Swoje serca otwieramy-
w nich zamieszka, będzie z nami!

Drzwi od stajni uchylone,
idą Mędrcy już z pokłonem.
Biegną również pastuszkowie,
by przed Panem schylić głowę.
Tu w modlitwie na kolanach,
z czcią witają Zbawcę Pana.
W stajni słychać jest szeptanie:
-witaj Królu, witaj Panie…
Refren:
Porodziła Maria Dziecię,
wielka radość jest na świecie.
Swoje serca otwieramy-
w nich zamieszka, będzie z nami!

Bije jasny blask przez wrota,
świeci się poświata złota;
aż przyćmiewa gwiazd mruganie-
cicho dźwięczą:- witaj Panie…
Śpij Jezuniu, śpij maleńki,
zdejmij grzechów z nas udręki.
Noc się jarzy gwiazdeczkami,
a Ty Jezu, zostań z nami!
Refren:
Porodziła Maria Dziecię,
wielka radość jest na świecie.
Swoje serca otwieramy-
w nich zamieszka, będzie z nami!

Noc już cicha nad Betlejem,
zło wszelakie dziś truchleje.
Jezus zdepcze głowę węża-
niechaj dobro nam zwycięża!
Nowa era się zaczyna-
czas Chrystusa, Marii Syna.
Dziś się cieszą chrześcijanie:
-witaj Jezu, witaj Panie!
Refren:
Porodziła Maria Dziecię,
wielka radość jest na świecie.
Serca nasze otwieramy-
w nich zamieszkał i jest z nami!

Wizyta Mikołaja
Brzmią kolędy, czas upływa,
nagle dzwonek się odzywa.
-Kto to do drzwi dzwonić może,
gdy śnieg sypie, mróz na dworze?
Mama poszła, drzwi otwiera,
aż jej w piersi dech zapiera.
To Mikołaj jest za drzwiami,
z wielkim worem z prezentami.

Siwa broda, nos czerwony,
(pewnie został odmrożony).
A na sobie ma kożuszek-
pod kożuchem- spory brzuszek.
I łagodne ma on oczy-
wszystko sprawia, że… uroczy.

-Niechaj będzie pochwalony,
Jezus Chrystus narodzony!
Basem rzekł na powitanie.
Więc-na wieki wieków, amen!

W sieni spojrzał w swój kajecik.
-Wiem, że tu mieszkają dzieci-
rzekł Mikołaj znów do mamy.
-Cała czwórka- zapraszamy!

Mała Basia nie widziała,
jeszcze z bliska Mikołaja.
Zawstydzona spuszcza oczy
i się niby troszkę boczy.
Co innego Paulinka,
bo to duża już dziewczynka;
i się śmieje w całej krasie,
tuląc swą siostrzyczkę Basię.
A bliźniaki są markotni,
bo to chłopcy bardzo psotni.
Dziadek straszył, że za psoty,
dziś spotkają ich kłopoty.
-Radzę mieć to wam na względzie-
za psocenie rózga będzie!

Chociaż dziadka bardzo cenię,
na nic nie zda się straszenie
i w sekrecie wam zaręczam,
że Mikołaj rózg nie wręcza.
Kto raz poznał Mikołaja,
wie, że dziadek sobie bajał.

Zdjął Mikołaj swoją czapę
i siadł sobie na kanapie.
Uśmiechając się do dzieci,
malcom zbliżyć się polecił.
Ręką sięgnął w wielki worek
i wyciągnął pudło spore.
-To dla Basi upominek
i stosowny dla dziewczynek.

Basia spuszcza znów oczęta,
podarunkiem jest przejęta.
Rozwiązała wnet wstążeczki,
a w tym pudle są książeczki,
wymarzona jeszcze lala,
taka strojna, jak w żurnalach.

Już bliźniaki są za Basią,
obaj chłopcy- Grześ i Stasio.
- No chłopaczki- rozrabiacie,
a czy chociaż pacierz znacie?
Tu Mikołaj spojrzał srożej,
choć być mogło przecież gorzej.
-Mikołaju, pacierz znamy
i go co dzień odmawiamy!
A gdy coś już napsocimy,
to różaniec odmówimy…
-Już nie bądźcie tak przejęci,
bo psocili nawet święci.
Pan Bóg mały grzech wybaczy,
kiedy skruchę w nas zobaczy.
- Mam tu dla was upominki,
rozweselcie więc swe minki.

Gdy swe paczki rozwinęli,
obaj nagle oniemieli,
bo dostali dwie repliki
pięknych autek z Ameryki!

Znów Mikołaj ręką skinął-
chce rozmawiać z Pauliną.
- Zdarza mi się bardzo rzadko,
by rozmawiać z literatką.
Bardzo się uradowałem,
gdy od Ciebie list dostałem.
Listów co dzień pełne skrzynki-
piszą chłopcy i dziewczynki.
Z wszystkich piszą kontynentów
i żądają wręcz prezentów;
a tu patrzcie- to list pierwszy,
gdzie dostałem kilka wierszy.
Chociaż jestem Mikołajem,
rzadko prezent sam dostaję.
Dziś poetce gratuluję
i to pióro jej daruję.
Złotym piórem niechaj tworzy
i rozwija ten dar Boży!
-Jeszcze jedno mam pytanie:
kiedy nowy wiersz powstanie?

- Pastorałkę napisałam-
może bym ją zaśpiewała?
Ukończyłam ją przedwczoraj…
- No to śpiewaj! Rzekł Mikołaj.

DZIECIĘ MARIA JUŻ POWIŁA

Maria Dziecię już powiła
i Jezuska w pled owija.
Jadą Mędrcy z karawaną,
wnet przy żłóbku w stajni staną.
I pastuszki tu przybyli,
Jezuskowi cześć złożyli.

Chociaż niebo jest pogodne,
są w Betlejem noce chłodne.
Zimno Zbawcy jest w stajence-
marzną nóżki, marzną ręce.
Nie płacz Jezu ukochany,
na Twe rączki już chuchamy!

Księżyc patrzy znad Betlejem,
nad Dziecięciem też boleje.
Oj, nie przejmuj się Księżycu-
uśmiech jest na Zbawcy licu!
Maria tuli Dziecię właśnie,
teraz Jezus smacznie zaśnie…

Świecą gwiazdy jak brylanty
i anielskie brzmią kuranty.
Cicha noc jest cichuteńka,
już Dziecina śpi maleńka.
-Śpij Jezuniu, śpij Dziecino,
a my cieszmy się nowiną!

Gdy ostatnie nutki znikły,
nagle słychać głos ochrypły:
-Bhrawo, bhrawo – Paulina!
Nahrodziła sie Dziecina!
To papuga dzieci- Aga,
chyba bisów się domaga.
Śmiech się rozległ w całym domu,
wuj wniósł Agę do salonu.
Wcześniej w kuchni klatka stała,
bo papuga wciąż skrzeczała.
Zjadła nieco pieprzu z prosem
i przemawia ludzkim głosem!

Mówią inne dziś zwierzęta-
taka stara jest legenda.
A legendy- powiadają-
ziarno prawdy w sobie mają.

Wtem rozległo się bim- banie.
A to zegar co na ścianie
wszystkim teraz przypomina,
że już późna jest godzina.

-Czas mi ruszać w dalszą drogę.
Rzekł Mikołaj.- Z Panem Bogiem!
Wnet do zdobnych sań swych wskoczył,
by zanurzyć się w mrok nocy.

Kończy się ten familijny,
piękny wieczór wigilijny.
Pełno było dziś radości,
bo w rodzinie miłość gości.
Najważniejsze- miłowanie-
to Jezusa jest przesłanie.

Starsi pójdą na pasterkę,
a dzieciaki pod kołderkę.
I choć oczy się sklejają,
najpierw pacierz odmawiają.

Do kościoła już dorośli,
na pasterkę dawno poszli.
Dzieci śpią już w swych łóżeczkach
i tak kończy się książeczka.

Autor:
Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Pt sty 27, 2017 5:26 am

TRAGEDIA MOSKWY

W ustrojach totalitarnych będących wymysłem chazarskich ideologów, do zwalczania przeciwników politycznych, używano różnych metod. W Związku Sowieckim najczęstszą było zesłanie do łagru, lub strzał w tył głowy. Ale niekiedy używano metod bardziej wyrafinowanych. Czasem ludzi myślących, umieszczano w psychuszkach.


Syjonistyczne władze ZSRR, stosowały tę metodę od samego początku istnienia „imperium zła”. W żydobolszewii, pierwszy psychiatryczny szpital więzienny pod nadzorem NKWD, powstał w 1939 r. w Kazaniu. Przebywał tam m.in. Jan Piłsudski, brat Józefa i były prezydent Estonii, Konstantin Pats. Jednakże metoda przymusowego „leczenia” przeciwników politycznych miała największe, masowe zastosowanie od lat 50 do 80 XX w. Stosowana była również w innych krajach demokracji ludowej, jak Chiny, Kuba i Rumunia. „Leczono” zazwyczaj osoby wykształcone, niekiedy wybitne i znane, ludzi, którzy mieli czelność krytykować najwspanialszy system polityczny i ekonomiczny wszechczasów. Przecież nie może być normalnym człowiek, któremu nie podoba się ustrój sprawiedliwości społecznej, powszechnego dobrobytu, po prostu raj na ziemi.
W 1961 r., do kodeksu karnego RF SRR trafił zapis o niezwłocznej hospitalizacji w psychuszkach ludzi niebezpiecznych, kwalifikujących osoby do przymusowego „leczenia”, które dopuściły się „rozpowszechnienia obelżywych słów szkalujących radziecki ustrój państwowy i społeczny”, oraz siejących „antyradziecką agitację i propagandę”. Głównym organem powołanym do wykonywania ekspertyz sądowo – psychiatrycznych, był Instytut Psychiatrii Sądowej w Moskwie, gdzie czarną robotę wykonywali sprowadzeni przez KGB lekarze. Diagnoza dla przeciwników żydokomuny była zawsze taka sama: „pełzająca schizofrenia”. Schorzenie, którego nie ma.
Jak wspomniałem, psychiatria represyjna ma na celu izolację przeciwników politycznych szerzej znanych w społeczeństwie i zdyskredytowanie ich w środowisku. „Leczenie” polega na podawaniu różnego rodzaju trucizn. Powszechnie stosowano haroperidol stosowany w małych dawkach do leczenia alkoholików. W większych dozach „lek” ten wywołuje chorobę Parkinsona, bowiem haroperidol paraliżuje większe obszary mózgu. Inne środki psychotropowe pozwalają na szybsze złamanie człowieka, niż nawet najcięższa praca w łagrach i katorgach. Stosowano też elektrowstrząsy i odpowiednią „psychoterapię”. Więźniów narkotyzowano aminazinem, wprawiającym ofiarę w połowiczne osłupienie, oraz majeptil, powodujący uciążliwe bóle. Do kultowych wręcz środków należała sulfazyna. Wstrzykiwana domięśniowo, powodowała potworne boleści i dreszcze.
Ponieważ „leczeniu” w ZSRR poddano od 1 do 3 mln ludzi, przeto kiedy zniknął światowej sławy fizyk radziecki Andriej Sacharow, wszyscy myśleli, że ojciec sowieckiej bomby wodorowej znajduje się w psychuszce. Jego losy potoczyły się nieco inaczej, ale potraktowano go w równie demokratyczny sposób.
Andriej Sacharow widząc skutki dokonywanych prób z bronią jądrową. odmówił dalszych badań. W 1968 r. napisał esej pt. ”Rozmyślania o postępie, pokojowym współistnieniu i wolności intelektualnej”. Wydano go w nakł. 18 mln egzemplarzy najpierw w ZSRR, następnie za granicą. To spowodowało ostrą reakcję syjonistycznej władzy w Moskwie. Wyrzucono go z pracy i pozbawiono wszelkich tytułów. Od tej pory żył skromnie, dzięki pomocy finansowej przyjaciół i ludzi myślących, którzy podobnie jak on określali ustrój sowiecki jako totalitarny. Zastosowano w tym przypadku terror ekonomiczny, bo znając psychologię, oprawcy wiedzą, że rodzina i przyjaciele pomagają tylko do czasu. Później ofiara poddawana jest w naturalny sposób terapii głodowej i największym upokorzeniom. Popada w depresję i zmienia osobowość. W przypadku Sacharowa tego rodzaju represja nie zdała egzaminu, ponieważ w 1975 r. został on laureatem Nagrody Nobla. Teraz zajął się działalnością na rzecz praw człowieka, rozbrojenia i ograniczeniu potencjałów nuklearnych, krytykując działania Moskwy, m. in. interwencję wojsk ZSRR w Afganistanie, określając ją jako agresję. Sacharow dostrzegał dezinformację, kłamstwa władzy, represje i łamanie praw człowieka.
W styczniu Sacharowa porwano z ulicy i przewieziono do miasta Gorki. Jednocześnie odebrano mu wszystkie odznaczenia i ordery. Pod jego drzwiami dzień i noc pełniła dyżury bezpieka. Pod jego nieobecność wykradano mu wszystkie notatki i materiały. Przyjaciele Sacharowa mówili później, że jego życie przypominało więzienie o zaostrzonym rygorze. Dopiero w 1986 r. został uwolniony przez Gorbaczowa. Jednak przez te całe 5 lat wszyscy myśleli, że Sacharow jest „leczony” w psychuszce.
Obecnie w Rosji, Rumunii i na Kubie, nie stosuje się psychiatrii represyjnej. Ale tradycję „leczenia” ludzi myślących, przejęły syjonistyczne władze RP, nazywanej już oficjalnie po hebrajsku - Polin. Tutaj oprócz piątkowych samobójstw, częstych spotkań z ciężarówką wypełnioną żwirem i więzieniem za szpiegostwo na rzecz Rosji, ulubionym sposobem na neutralizację opornych, stanowi przymusowe „leczenie” psychiatryczne. Mamy przecież wolność, demokrację, powszechny dobrobyt, długo oczekiwaną suwerenność, a przed sobą świetlaną przyszłość w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Zmiana własności narodowej Polaków na własność rasy wyższej, jest wynikiem sprawiedliwości dziejowej i prawa talmudycznego obowiązującego na całym obszarze Judeopolonii. Smugi chemiczne tworzone na niebie przez sojusznicze samoloty, to nie depopulacja, a inhalacja płuc i lek na wszystkie organy ludzi i zwierząt. Zrzucany pył aluminium poprawia pamięć, a sproszkowane metale ciężkie, to doskonały lek przeciw rakowy. To cudowne antidotum przeciwko zdrowiu i życiu. Rtęć i inne podobne witaminy w szczepionkach, to samo zdrowie! Kto twierdzi inaczej, to psychopata i należy go leczyć! Państwo musi takimi ludźmi się zaopiekować, by przestali źle mówić, a nawet myśleć o syjonistycznej władzy. I po dwuletniej „kuracji” zazwyczaj przestają cokolwiek mówić, a już na pewno myśleć.
W Polin nie ma dużo ludzi stawiających opór syjonistycznemu okupantowi, ale te poszczególne przypadki należy zneutralizować i to najczęściej jest rola niezawisłych sądów. W końcu mamy prawo i sprawiedliwość! W dn. 31 stycznia 2017 r. odbędzie się sprawa Pana Piotra Moskwy w celu skazania go na przymusowe psychiatryczne leczenie. Jego sposób myślenia jest bowiem odmienny od tego, co pisze gazeta koszerna i głoszą oficjele. Otóż pan Moskwa ma czelność twierdzić, że Polska nie jest suwerenna i nie cieszy się z totalnej grabieży Polski, majątku narodowego i prywatnego Polaków. Na jego niekorzyść przemawia fakt, że jest dziennikarzem i jako żurnalista powinien wychwalać pod niebiosa poszczególne reżymy od 1989 r. satanizm, ideologię gender, wszelkie zboczenia seksualne, a potępiać wszechobecny „antysemityzm” i ksenofobię.
Pan Moskwa przeżywa dramat i 31.01 organizuje marsz protestacyjny w Szczecinie. Ja niestety nie mogę w nim uczestniczyć, ponieważ muszę być przy 94 letniej Mamie wymagającej stałej opieki. Po drugie, od dawna jestem poddawany terrorowi ekonomicznemu za identyczne przestępstwa wobec władzy za jakie poddawano represjom „wrogów ludu” w Związku Sowieckim. Po prostu nie stać mnie na bilet i ze względu na moje schorzenia, to zbyt duża odległość. Jednak jestem sercem i duszą z Panem Moskwą, który wraz ze swoją rodziną przeżywają prawdziwy dramat. Władza widząc całkowitą obojętność Polaków, będzie zaostrzała kurs wobec niepokornych, zmierzając w kierunku totalitaryzmu. Jako Dyżurny Psychiatra Kraju twierdzę, że pan Piotr Moskwa jest całkowicie zdrowy. Natomiast ci, którzy zrobili tę wielką hucpę wokół pana Piotra są chorzy talmudyczną nienawiścią do Gojów, szczególnie do Polaków. Myślących Polaków. Namawiam wszystkich Patriotów do wzięcia udziału w marszu. Pamiętajcie – dziś Piotr Moskwa, jutro ktoś inny. Może ja albo Ty?

Cezary Piotr Tarkowski
http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd

-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Śr lut 01, 2017 10:51 am

SMOG

Obrazek


Ostatnio w żydowskich mediach dla Polaków powstał straszliwy rwetes, że miasta w Polin (jak po hebrajsku nazywa naszą Ojczyznę namiestnik Juda), opanował straszliwy smog. Nawet postanowiono z tym zjawiskiem walczyć z całą surowością prawa. W końcu panuje sprawiedliwość i talmudyczne prawo. Może odwrotnie, ale to nie ważne. Mamy „smog” nie zadymienie, bo na każdym kroku trzeba rugować język polski. To stary element wynaradawiania, z którym zresztą ochoczo zgadza się ogół eurodebili i usadebili, których u nas obrodziło jak nigdzie. Zadymienie, którego w Warszawce nie widać, straszliwie truje ludzi. Nic innego, tylko smog. Od czego zatem w Rzeczpospolitej Obojga Narodów jest straszliwy pomór? Dlaczego za oknem słyszysz ciągle wycie karetek pogotowia? Dlaczego trup ściele się gęsto i nie ma takiej polskiej rodziny gdzie ktoś ma zaszczyt wybierać się do Domu Ojca? Ano, bo jest…smog.


Za nieboszczki żydokomuny, Polska (jeszcze oficjalnie nie Polin) stała na niezwykle toksycznym węglu. Wszystkie kotłownie, elektrociepłownie i miliony domowych kuchni opalanych było węglem. Do tego w kuchniach spalano śmieci, ponieważ na wsiach nie wywożono odpadków na składowiska, a w miastach też większość śmieci była spalana w piecach i domowych kuchniach. Do tego były koksownie i huty, fabryki, które produkowały tyle dymu a w nim zawartych trucizn, że w niektórych miejscach Polski ludzie praktycznie oddychali dymem. Do tego niemal każdy palił papierosy. Paliło się wszędzie: w biurach i fabrykach, na stacjach kolejowych i w pociągach, po prostu wszędzie. Ponadto ówczesne samochody spalały ogromne ilości toksycznego, zasiarczonego paliwa tak, że na głównych ulicach miast wykręcało nosy i naprawdę nie było czym oddychać. Ale wtedy zbrodnicze rządy żydokomunistyczne nie dbały o zdrowie obywateli.
Obecnie w czasach wolności i niesłychanego dobrobytu, w dbałości o nasze zdrowie, rządzący zbawcy Narodu zlikwidowali przemysł, by kominy nie zatruwały nam powietrza, osiedlowe kotłownie przerobiono na gazowe, przy czym gaz jest najdroższy w Europie, a kopalnie zamykają, bo stały się nie opłacalne. Pewnie dlatego, że ludzie pracujący pod ziemią w najbardziej niebezpiecznym zawodzie za dużo zarabiają, a bydło żyjące z ich pracy za mało. Ale nie o tym mowa. Syjonistyczne rządy po 1989 r. zrobiły wszystko, by nam się żyło w nędzy, ale zdrowo. Tymczasem, mimo likwidacji kopcącego przemysłu, eliminacji węgla jako środka opałowego w ciepłownictwie, stale zmniejszającej się liczbie osób palących papierosy, mamy epidemię raka. Jak to możliwe? Ano możliwe. Wszędzie gdzie rządzą starsi bracia w lichwie, jest wszystko możliwe. Oczywiście tylko w przypadku zła.
Ilość zachorowań na raka jest ogromna i wzrasta do katastroficznych rozmiarów. Jakieś 15 lat temu byłem w Instytucie Onkologii na warszawskim Ursynowie. Było pełne obłożenie , to fakt. Ale obecnie szpital się dusi, a w przychodni przyszpitalnej ciężko się przebić przez tłumy ludzi.
Kiedy byłem jeszcze dzieciakiem, miałem zaprzyjaźnioną sąsiadkę, taką przyszywana ciotkę. Była lekarzem w szpitalu w Ostrołęce. Czasem, raz w miesiącu przychodziła roztrzęsiona do domu, bo ktoś umarł na raka. Opowiadała jaka to straszliwa, choć wtedy rzadka choroba. Obecnie w Ostrołęce kilkaset osób jest chorych i nie ma dnia, by ktoś nie opuścił padołu łez i cierpienia właśnie z powodu tego choróbska.
Co wiec się stało w ciągu tych 60 lat, że mamy epidemię, a specjaliści zapowiadają szybkie zwielokrotnienie zachorowalności? Ano każdy odpowie, że winne jest zatrucie środowiska, wody i żarcia z hipermarketów. To oczywiste. Nie jest oczywistym dlaczego poszczególne rządy nie zakazują stosowania szerokiej gamy trucizn w przemyśle spożywczym i farmaceutycznym. Jednak dlaczego na raka chorują już małe dzieci, skąd w ciągu kilku lat nagle, w gwałtowny sposób zwiększyła się ośmiokrotnie zachorowalność dzieci na astmę, a starszych osób na chorobę Alzhaimera? Skąd niespotykana w dziejach epidemia zaćmy? Skąd niespotykana dotąd nadumieralność i to coraz młodszych ludzi? Odpowiedź jest prosta, ale tylko dla ludzi posiadających mózg. Po prostu jesteśmy poddani planowemu ludobójstwu, nazywanemu pięknie depopulacją. Otóż żydowski rząd światowy doszedł do wniosku, że jest nas za dużo. Nas, czyli Gojów, nie żydów.
Kilka lat temu w przestrzeni powietrznej Ameryki, później w Europie Zach. pojawiły się samoloty rozpylające nad nami smugi chemiczne w aerozolu nazywające się z angielska chemtrails. Chmury te zawierają przede wszystkim pył aluminium, ale też stront, bar, bor i inne metale ciężkie. Istnieje też hipoteza, że w ten sposób rozsypują odpady z elektrowni, jak różne inne toksyczne świństwa, które nie wiadomo gdzie składować. Smugi chemiczne pozostawiane przez samoloty NATO widoczne są na pogodnym niebie, sięgają od jednego nieboskłonu do drugiego, tworząc często kratownicę. Z czasem rozchodzą się na wszystkie strony świata, tworząc trującą mgiełkę, którą wchłaniamy do organizmu. Ale nie tylko my, bo cała biosfera, a więc rośliny i zwierzęta. Życie zamiera. Już są całe ogromne połacie oceanów, gdzie nie ma śladów życia. Najpierw jednak giną pszczoły, dlatego Amerykanie zaczęli produkować pszczoły sztuczne. Lucyferianie żyją w przekonaniu bowiem, iż są mądrzejsi od Stwórcy i wszystko co wytworzą, jest lepsze od tego co stworzył Pan Bóg.
Do chwili obecnej żaden rząd świata nie podjął badań nad szkodliwością rozsiewanych trucizn. Jednak niektórzy naukowcy podejmują samodzielne, niezależne badania, których wyniki są zatrważające. Wśród dzieci mamy ośmiokrotny wzrost zachorowań na astmę, podobnie na różne rodzaje raka. W połączeniu z trującymi szczepionkami ilość dzieci autystycznych wzrasta w tempie kwadratowym, tak że za 20 lat dzieci normalnych już nie będzie. Czasem zrzucana ilość metali ciężkich jest tak duża, że podczas księżycowych nocy liście i igły drzew metalicznie świecą. Takie zjawiska zaobserwowano w okolicach Szczecina i na Mazurach. Latem promienie zachodzącego słońca odbijają się od nanocząsteczek metali i tworzą purpurową łunę nie tylko na zachodzie, ale aż na 4/5 nieba przy horyzoncie. Niekiedy nanocząsteczki tworzą przy słońcu nie naturalne halo, albo tęczę.
W internecie są tysiące zdjęć samolotów spryskujących nas trucizną, ale niektórzy obserwują te statki powietrzne przez lornetki i lunety. Widać oczywiście jak ze specjalnych dysz kotłuje trucizna, ale na samolotach nie ma oznakowani, co jest wbrew prawu międzynarodowemu. Na filmach widać jednak na mundurach ludobójców naszywki amerykańskie. Wiadomo, że to są samoloty NATO, a wiadomo, ponieważ władze nie wszystkich państw zgodziły się na ludobójstwo własnych obywateli i w roku 2009 myśliwce nigeryjskie, oraz indyjskie zmusiły trucicieli do lądowania.
Jak to wygląda w Polsce? Ano w Polsce zjawisko jakby nie istnieje. Widać samoloty, widać smugi, ludzie umierają, ale oficjalnie chmur chemicznych nie ma. Temat tabu, nie można o planowym ludobójstwie mówić. To jest tak, jak obecnie w krajach zachodnich zjawisko gwałtów na kobietach i dzieciach przez nachodźców wynosi od kilkuset do kilu tysięcy dziennie, ilość czynnych napaści na spokojnych obywateli też jest zatrważająca, ale na ten temat jest zakaz mówienia. Jest przecież tolerancja, jako element demokracji. Za publiczne mówienie o tych zbrodniach, można być nawet ukaranym. Ludzie są po prostu ślepi i z braku zajęcia wymyślili następną teorię spiskową. Coś widzą na własne oczy, odczuwają na własnym ciele, ale według lucyferycznych rządów, społeczeństwa są głupie.
Wiele osób wysyłało do ludobójców oficjalne zapytania odnośnie chemtrails. Odzewu prawie zawsze nie ma, a jeśli jest, to odpowiedź jakiej udzielają, to odpowiedź jakby pytającym był debil. Izaak Singer, jeden z głównych polakożerców i ludobójców odpowiedział kiedyś bezczelnie, że on niczego nie rozpyla. Inni też pyski w ciup i o niczym nie wiedzą. Każdy o zdrowych zmysłach może zadać pytanie: Dlaczego władze wszystkich krajów należących do NATO godzą się na ludobójstwo na własnych obywatelach? Ano zaczęło się w USA, państwa – korporacji od początku rządzonego przez żydomasonerię. Od kilkudziesięciu lat wszyscy rządzący USA, to lucyferianie, ostatnio coraz częściej przyznających się do praktykowania satanizmu. A więc najpierw USA i Kanada, później lucyferiańskie kraje Europy i pozostali. Teraz ludobójcy w poszczególnych krajach dochodzą do wniosku, że skoro masowe ludobójstwo wchodzi w program NWO, to rządzące nami gnidy czują się bezkarnie. Odpowiedzialność się rozmywa, praktycznie nie istnieje.
Ten tekst nie jest pisany dla idiotów wznoszących modły za zbrodniarzy, którzy nami rządzą, dla eurodebili, dla zwolenników NWO, gender i całego ścierwa, które niszczy naszą Ojczyznę. Tym radzę, by w momencie największych oprysków wystawiali swoje dzieci na powietrze, a okna otwierali szeroko. Głęboka inhalacja doprowadzi ich szybciej do osiągnięcia nirwany. Zwracam się do myślących Polaków. – Ratujcie swoje dzieci! Siebie oczywiście też.
Co więc robić? Kiedyś bydlaki spryskali Lublin tak, że przy upalnym dniu, kiedy nie było żadnych chmur prócz chemicznych, mgła utworzona przez chemtrails była tak duża, że ograniczała widoczność do 1 kilometra. Tego i następnego dnia karetki szalały. Ponieważ byłem długo na dworze, również nawdychałem się świństwa. Objawy są takie: Silne duszności, duże osłabienie, niechęć do jakiegokolwiek działania, senność, utrata apetytu. Wstawanie z łóżka to ogromy wysiłek. Może występować swędząca wysypka, trudności w kojarzeniu i konstruktywnym myśleniu. Osoby starsze, narażone na częste oddychanie skażonym powietrzem, skarżą się na duże ubytki pamięci wstecznej i zapamiętywania.
Podczas dni bezwietrznych, kumulacja trucizn jest ogromna. Dlatego media działające na rzecz ludobójców wymyśliły smog. To nie tysiące ton spadających na nasze głowy nanocząsteczek trucizn, a pieprzony Kowalski spalił w piecu stare kalosze i spowodował smog. Należy więc go ukarać wysoką grzywną, a jak grzywny nie zapłaci, to wsadzić do pierdla, lub wyrzucić z mieszkania na bruk.
Nie można powiedzieć, że na całym świecie nie ma wiedzy co z nami robią lucyferyczne rządy. Są przecieki. Były dyrektor FBI w Los Angeles, Ted Gunderson powiedział: „Te zrzuty (z samolotów) są toksyczne, to czyste ludobójstwo stworzone przez elitarną klikę w lucyferycznych rządach na niemal całym świecie”. W Nowym Jorku był marsz protestacyjny pilotów z całej Ameryki przeciwko chemtrails. Tu i ówdzie, rozlegają się głosy parlamentarzystów, np. w Szwecji i Niemczech, ale ogólnie ludzie godzą się ze swoim losem.
Rządzący i przedstawiciele rasy wyższej dysponują antidotum. Natomiast my możemy się bronić przed truciznami spożywając czosnek i olej z czarnuszki. Jednakże to tylko opóźni nadejście najgorszego. Boże, miej nas w opiece, bo smog nie ustąpi, mimo, że na jednym z posiedzeń ONZ, w którym uczestniczyło polskie przedstawicielstwo, polskiego rządu, uchwalono zakaz rozpylania nanocząsteczek chemtrails. Naszym okupantem jednak nie jest ONZ, a inne siły ciemności.
Ja jednak wierzę, że kiedyś narody świata się obudzą. Zostanie przeprowadzone jawne śledztwo i powstanie Trybunał Narodów o większym zasięgu niż Trybunał w Norymberdze i zbrodniarze zostaną ukarani.

Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Wt lut 21, 2017 10:15 pm

------------------------Obrazek



BAJKA O TWOJEJ PRZYSZŁOŚCI



W naszym mieście, Srula tate,
finansowym jest magnatem.
Ma trzy banki, kamienice,
innych dóbr już nie policzę.

W każdej jego kamienicy,
są stłoczeni wyrobnicy.
I z głodowej żyją płacy.
-Kto to taki? To Polacy!



Nie ma w mieście już przemysłu,
a na życie brak pomysłu.
Kiedyś były kombinaty-
przeszły w łapy Srula taty.

On je kupił za grosiny
i sprowadził do ruiny.
Teraz prawa on dyktuje-
tu sprzedaje, tam kupuje.

Choć nic nie ma już goj głupi
to go Goldman jeszcze łupi.
Tu kredycik, tam wekselek-
gojom czyści wciąż portfele.



Grunty kupił od Polaków,
szybko robiąc z nich żebraków.
Żydów morzem krocie płynie-
będzie tak, jak...w Palestynie!



Były kiedyś pegeery,
teraz czas jest Nowej Ery.
Polska zmienia swe oblicze-
będzie państwo niewolnicze!



Własność polską się wyklucza
chłop zaś tyrać ma w kibucach.
Kto nie wierzy w moje słowa,
niech posłucha więc przysłowia:

"Nasze kibuce - wasze onuce!"
(Mówi wam to coś?]
Wolne tylko od roboty,
będą piątki i soboty.
Tylko w piątek, przed szabasem,
Polak będzie jadł kiełbasę.

To z żydowskiej złośliwości,
w piątki goj- nie może pościć.
Kiedy indziej trochę kaszy,
gdy wystarczy na to kasy.

Limit kaszy dla parobków,
według zasług i zarobków.
Kto donosi - ma zasługi-
język trzeba mieć więc długi.

Służ więc żydom już za młodu,
bo inaczej zdechniesz z głodu!
Zamkną każdą polską szkołę-
łatwiej rządzić jest matołem.

Już zmieniono tak programy,
byście byli tumanami.
-Gdzie Mickiewicz?-Gdzie Słowacki?
Za to program jest łajdacki.

-Lekcja dziś o samogwałcie,
który w grupach uprawiajcie!
Będzie też wpajanie wstydu,
że biliśmy w wojnę żydów.

Polskie były wszak obozy-
przez nas przeżył żyd moc grozy.
A w przedszkolach, bajki ładne,
o pogromach i Jedwabnem!



Drogie panie moherowe-
wnet wyznanie będzie nowe.
Już w kościołach i klasztorach,
zamiast krzyża jest menora!



Pozostawią nam szpitale,
lecz nie będą leczyć wcale.
To kliniki będą nowe-
aborcyjno - skrobankowe!



Tu przybysze z Mniejszej Azji,
nas poddadzą eutanazji.
W pierwszym rzucie - patriotów,
by nie było znów kłopotów.

Zaraz po nich katolików,
emerytów i gruźlików.
Kto roboty żadnej nie ma,
w trzecim rzucie do uśpienia.

Zgładzą wszystkich gojów chorych,
bo z Hitlera biorą wzory.
Że był Hitler ich ziomalem,
o tym się nie mówi wcale!



-Co ty pleciesz?! Włos się jeży!
-Nikt w te bzdury nie uwierzy!
Lecz lud wierzy już pomału,
w wolne związki dwóch pedałów.

Będą za lat już niewiele,
zaślubiny ich w kościele!
W gułag nikt nie dawał wiary,
bo zbyt wielkie to koszmary.

Nikt nie wierzył w krematoria-
dziś to tylko jest historia.
A historia trzeba zważać-
bardzo lubi się powtarzać...



Pewnie będzie, jak należy.
Zapytałem się młodzieży:
-Kim ty będziesz mój Michale?
Uczysz wszak się doskonale!

-Bossem będę, drogi panie,
bo studiuję zarządzanie!
-Kim zostaniesz, ty, Walenty?
-Ja aktorem. Mam talenty!

-A ty, miła Bogusławo?
-Ja studiuję w Łodzi prawo!
Jeszcze pytam dwie dziewczyny-
to studentki medycyny.

Srul w burdelach sobie hula,
nie mam pytań więc do Srula.
Choć nie jestem jasnowidzem,
ja ich przyszłość tak już widzę:

Srul ukończył w mig Sorbonę
i pomnaża swą mamonę.
Wszak należy on do klanu,
żydów Tusków i Goldmanów.

W chlewni Michał już obrządza
i widłami tam zarządza.
Waluś też niewiele wskórał-
reklamuje banki Srula.

Bogda już ma aplikację-
kolejową sprząta stację.
A studentki medycyny?
Już w Londynie są dziewczyny.

Świetna była ich prezencja-
zatrudniła je agencja;
i się wcale nie dąsają,
że alfonsa żyda mają.



Tak Polacy, tak kochani-
zostaliście wydymani.
Dziś przypomnę baby, chłopy,
jak chcieliście Europy.

I jak piałeś głupi cepie:
"-By mym dzieciom było lepiej!"
Będzie lepiej. W przyszłym świecie,
kiedy w nędzy już pomrzecie!



Co do mojej zaś przyszłości,
to wam powiem ludzie prości.
Życie zawsze ma początek,
śmierć przychodzi częściej w piątek.

Nawet wszyscy uwierzycie,
że skróciłem sobie życie.
Jestem typem seryjnego,
samobójcy... wieszanego.

Co się tyczy zaś oprawcy,
to nieznani zawsze sprawcy!
A ty ciesz się, nie bądź zły,
bo nie wisisz jeszcze ty...

Szalom!



Dyżurny Psychiatra Kraju

Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Śr lut 22, 2017 5:30 pm

CYRK NIE MOŻE BYĆ KWADRATOWY

Obrazek


W budynku Cyrku Stałego przy ul. Wiejskiej w Warszawce, prywatnej własności żydówki rządzącej wszelkimi przyległościami Al. Jerozolimskich ( i nie tylko), odbywają się chanukowe jasełka pt. „Komisja bada aferę Amber Gold”. Pragnę wyjaśnić, że projektant budynku najważniejszego w Polin, państwa którego nie ma, zaprojektował coś, co ma pełnić funkcję parlamentu, ale ze względu na okrągły kształt jest cyrkiem. Nie ma przecież cyrków kwadratowych.

Wysoka Komisja bada. Przystawia ucho do dupska wysoko ustawionych kryminalistów, zajmujących najwyższe stanowiska w państwie którego nie ma i bada. Badanie jest dość elokwentne, pytania na poziomie papugi, ale ta cała Komisja odstawia szopkę przed Polakami, ponieważ chcą pokazać, że w Polin istnieje prawo i sprawiedliwość. Ha, ha, ha!! Prawo istnieje, owszem, ale talmudyczne. Jest ono bardzo sprawiedliwe, ponieważ okradanie Narodu Polskiego jest aktem chwalebnym i zgodnym z żydowską mentalnością. W związku z tym, mędrcy Sanhedrynu uznają, że Komisja jest nielegalna.

Nielegalne jest również przesłuchiwanie obrzezanych prokuratorów, sędziów i innych bandytów stojących na straży najważniejszego prawa na świecie. A głupi Naród podnieca się słuchając kłamstw, bredni itd. Ot, taki kabarecik, z którego nic nie wyniknie. Najwyżej zamkną kierowcę herszta złodziejskiej żydowskiej firmy i jego sprzątaczkę. Może jeszcze ochroniarza. W bandyckim państwie działającym na zasadzie mafijnym, powód, by zamknąć uczciwego Polaka znajdzie się zawsze. Może też się okazać, że złodziei nie można pozamykać, ponieważ za pieniądze polskich obywateli, zabawiają się już w izraelskich burdelach z dziewięcioletnimi Ukrainkami.

Wcześniej pisałem w wielu publikacjach, że jeśli Hajce Gronkowiec za jej złodziejstwa spadnie włos z miejsca które żydówki mają usytuowane poprzecznie, to przed Izbą Najniższą Knesetu, albo Cyrkiem Stałym Polin, publicznie i własnoręcznie się obrzezam. Teraz, aby było weselej, to twierdzę, że jeśli tzw. Komisja zamknie jakiegoś funkcyjnego mafiozę związanego z aferą Amber Gold, to ja się nie tylko obrzezam, ale nawet wykastruję. W państwie którego nie ma, gdzie pełnię władzy mają żydzi i kupieni przez nich zdrajcy, gdzie złodziejstwo jest cnotą najwyższą, nie jest możliwa odpowiedzialność za zbrodnię grabieży na Narodzie Polskim. Za takie zbrodnie, różni kryminaliści pochodzący z narodku uważającego się za nadludzi, otrzymują najwyższe odznaczenia i to jest właśnie sprawiedliwe. Polskich Patriotów i Polaków jeszcze nie odmóżdżonych, parszywa chazarska władza karze wszelkimi możliwymi sposobami.

Wczoraj słuchałem wysokiej Komisji i odpowiedzi niejakiego Belki. To chyba kryptokomunista, ale fakt ten mnie nie interesuje, ponieważ aby mieć wysokie stanowisko w Polin, pretendent musi mieć przeszłość kryminalną, albo ktoś z rodzinki był żydowskim ludobójcą z NKWD, UB, czy podobnych syjonistycznych organizacji. Nie jest to istotne. Wiadomo jednak, że Mossad na każdego „polityka” (czytaj: parszywego złodzieja) musi mieć mocnego haka i ma. Nie jest już od dawna możliwe, by uczciwy Polak osiągnął jakieś bardzo wysokie stanowisko. Nie jest też możliwe, aby pogrożono paluszkiem kłamcy Belce, czy folksdojczowi Tuskowi. Po co więc ten cały kabaret? Po prostu od czegoś chcą odciągnąć uwagę Polaków. Może od antynarodowych, zbrodniczych ustaw nadających uprawnienia wojskom okupacyjnym zrównując je do Wojska Polskiego? Może od przekazywania naszych ostatnich zasobów państwu Izrael? Może od innej zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu. W każdym razie nie wróży to niczego dobrego. Oczywiście nie dla kryminalistów, a dla Narodu.



Dyżurny Psychiatra Kraju

Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Śr mar 22, 2017 4:56 am

GENDER


Obrazek


Ta szatańska ideologia, wzięła się jakby znikąd. Niby te i podobne szaleństwa biorą się z morowego powietrza. Ot, antychryst puścił bąka i mamy coś nowego. Najpierw aborcja, później eutanazja, in vitro i uznanie zboczeń seksualnych jest już czymś normalnym. Następnie w kolejności jest zalegalizowanie małżeństw pederastów. Niemcy już odkryli, że związki kazirodcze też są czymś wspaniałym. Zapewne niebawem unijny parlament zalegalizuje związki partnerskie z pawianami! I tak, to tu, to tam, jakiś parlament legalizuje coś, co jest sprzeczne z prawem naturalnym, a więc prawem Boskim. Wystarczy, że jeden parlament zalegalizuje jakiś zbrodniczy pomysł i zaczyna się lawina. Mamy przecież „demokrację”, więc nie wszędzie od razu. Wybrańcy narodów muszą przecież „przedyskutować” i „przegłosować” nowe ustawy. W telewizorniach pojawiają się natychmiast „autorytety” z piekła rodem, wylansowane przez żydo-masonerię i wychwalające „korzyści” płynące z nowoczesnych rozwiązań prawnych. Lud niegdyś Boży, słucha tych bredni i w końcu ulega znużeniu. Część uznaje, że trzeba iść z „postępem” i nie protestuje, reszta wychodzi z założenia, że i tak wszelkie protesty na nic się zdadzą, bo ONI i tak zrobią co chcą. I tak to się kręci. Jako Dyżurny Psychiatra Kraju nie nadążam, bo w moich podręcznikach psychiatrii, wszystkie zboczenia są po prostu zboczeniami, które należy leczyć. Natomiast ci, którzy wprowadzają tę patologię w życie, powinni być izolowani na zawsze od ludzkości. To niebezpieczni kryminaliści, którzy niszczą rodzinę, całe społeczeństwa i cywilizację tworzoną tysiące lat. Niszczą ludzkość. Skąd się to bierze? Ano takie dyrektywy, nazywane Nowym Porządkiem Świata, tworzy tzw. Rząd Światowy. To najbardziej zbrodnicze gremium w dziejach świata, stanowiące zorganizowane grupy przestępcze z różnych krajów, nawet z Polski. To oczywiście żydo-masońskie bandy, Grupa Bilderberg, tzw. Komisja Trójstronna i inna swołocz, finansowana i praktycznie zarządzana przez najbogatszych banksterów. Oni to ustalają wytyczne, którym muszą podporządkować się rządy narodowe. Chazarski bolszewizm, nazizm i syjonizm razem wzięte, to mały pikuś do współczesnej Ideologii satanistycznych zbrodniarzy. Trzeba dodać, że wymienione wyżej trzy zbrodnicze chazarskie ideologie, tworzone były w opozycji do Pana Boga, którego istnienie odrzucały. Teraz członkowie rządu światowego mają boga. Jest nim lucyfer, czyli baphomet, któremu składają rytualne ofiary z ludzi. Tak, tak z ludzi! Jeśli ktoś nie wierzy, to pewnie też nie wierzy w niemieckie obozy koncentracyjne.
To, co te kanalie zamierzają zrobić z ludzkością, jest wyraźnie wypowiedziane przed kamerą w wywiadzie zatytułowanym „Goj musi służyć, oraz przyjąć religię”. Wywiadu udzielił znany bankster i arcyzbrodniarz David Rockefeller, który dzięki Bogu zdechł w czerwcu ub. r. W internecie można znaleźć wywiady z innymi wyznawcami lucyfera, więc nie będę się nadto rozpisywał. Kto chce mieć wiedzę, niech czyta. Kto chce żyć w błogiej nieświadomości i iluzji tworzonej przez żydowskie media, niechaj dalej ogląda seriale dla debili.
Głównym celem rządu światowego, jest depopulacja, to znaczy drastyczne zmniejszenie ludności świata. Na początek, postanowili wymordować 6,6 miliarda (!) ludzi. (66, to liczba szatana – przypominam). Aby to osiągnąć, najpierw oprócz trucia nas z powietrza (chemtrails), stosowania zatrutej wody fluorem, zatrutej żywności GMO i innymi świństwami, oraz specjalnymi „szczepionkami” niosącymi śmierć, postanowili zdemoralizować ludzkość doprowadzając ją do zezwierzęcenia. To obszerny temat na inną okazję, ale żydo-masońskie plugastwo doszło do wniosku, że aby osiągnąć zamierzony cel, ludzi należy ogłupiać i demoralizować praktycznie od niemowlęctwa. Mają setki lat doświadczeń ze swoim tresowanym potomstwem, bowiem dzieci żydowskie od pampersa uczone są zoologicznej nienawiści do Gojów. Tak powstała również ideologia gender. A więc w przedszkolach dzieci są najpierw nauczane wyzbywania się wstydu do publicznego okazywania swej nagości.
Na spotkaniu autorskim w jednym z warszawskich przedszkoli, naprzeciw sali, w której prowadziłem zajęcia, była koedukacyjna toaleta. Dzieci z niej korzystające, miały zakaz zamykania drzwi, które muszą tam być otwarte na całą szerokość. Swoje potrzeby muszą załatwiać na oczach innych dzieci i osób obcych. Na moje pytanie – dlaczego, pani odpowiedziała, że mają taką instrukcję z zewnątrz. Chodzi o to, by dziecko nie uległo wypadkowi.(!)
U nas, to dopiero początek, bo jesteśmy „zacofani”, ale na bardziej oświeconym (bo bez Boga) Zachodzie, uczy się dzieci masturbacji. W Polsce, to dopiero zadanie dla nowego Sejmu, który uchwali odpowiednią ustawę, a który Państwo wybraliście na jesieni.
Nie określa się płci. Dziewczynka może być chłopczykiem, chłopczyk dziewczynką. Nie ma różnicy. Ukuto już nowy wyraz „chłopczynka”, który ma określać dziecko.
To, co w Polsce jest ostatnio najbardziej widoczne, to brak dobrych książek dla dzieci. Mimo tysięcy tytułów, w ogromnej ilości zagranicznych autorów, gór różnego kolorowego dziadostwa, wyrażającego niezrozumiały bełkot chorej wyobraźni autorów, nie ma książek mądrych, wesołych, interesujących, uczących jak niegdyś prawidłowych zachowań, rozwijających w sposób prawidłowy dziecko. Dzieci są przyzwyczajane do bezwartościowej szmiry, tak jak dorosłych przygłupów karmi się tasiemcowymi serialami o niczym, by zniszczyć indywidualizm i szerzyć bezmyślność. Dzieje się tak, ponieważ polskie wydawnictwa można policzyć na palcach. Te które są, mają stałe kłopoty finansowe. Drukują w Polsce, mają problemy ze zbytem, a żydowskie hurtownie płacą im tylko ok. 50% ceny detalicznej książki. A więc polskie wydawnictwo musi zapłacić honorarium autorowi i ilustratorowi, za druk, wynajem lokalu i podatek, od którego obce wydawnictwa są zwalniane. Czyli musi zmieścić się w wydatkach 50% z ceny detalicznej. Duże wydawnictwa w łapskach Chazarów, są z założenia antypolskie. Promują obcych autorów kupując drogie licencje zagraniczne, nie przyjmują prac nawet wysokiej wartości literackiej polskich autorów. Chodzi o całkowite unicestwienie polskiej twórczości i kultury jako takiej. Swoje książki drukują za granicą, głównie w Chinach, co doprowadziło dziesiątki polskich drukarni do bankructwa. Mają również dotacje ministerstw i takich sponsorów jak TV, Gazeta Wyborcza, Fundacja Batorego i innych antypolskich ośrodków.
Mnie od 2004 do 2006r. wydano ok. 30 książek. Później zaczęły się kłopoty, bo trafiłem na „czarną listę” z powodów politycznych, ale wznawiano niektóre tytuły i robiono dodruki, bo książki były chętnie nabywane przez czytelników. W ciągu następnych 3 lat, niejako z rozpędu wydano mi jeszcze 4 książki, a od 3 lat ani jednej. Nie ma w Polsce jednego wydawnictwa dziecięcego, do którego nie wysłałbym tekstów, a mam ponad 70 bajek różnej objętości tekstowej do wydania. Moje bajki mają wspaniałe recenzje najwybitniejszych polskich twórców i specjalistów z dziedziny literatury. Ale przede wszystkim podobają się zwykłym ludziom, a więc czytelnikom.
Dzwoniłem do niektórych wydawców i usiłowałem dowiedzieć się dlaczego odrzucają moje propozycje, które przyniosłyby dochód, a drukują szmirę. Odpowiedź jakiej udzieliła mi redaktorka jednej z oficyn, była taka: - „Proszę pana, nie wydamy pańskich bajek, bo są mało nowoczesne. Zbyt staroświeckie…”- Jak to - zapytałem. Przecież w moich bajkach są samochody, telewizory, noktowizory nawet! – Możliwe - powiedział głos w słuchawce, ale to nie ten trend. Pisze pan nieźle, rytmicznie, więc mam dla pana propozycję – jeśli napisze pan bajkę o dziewczynce, którą wychowują dwie mamusie, to my dobrze zapłacimy! A dalej, jeśli będzie pan pisał w tym stylu dla nas, to my pana wypromujemy. Będzie pan częstym gościem w telewizji, otrzyma pan Order Uśmiechu, w sumie będzie pan sławny i bogaty!
W maju br., będąc na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie, znalazłem wydawnictwo Tako z Torunia, do którego kilka razy wysyłałem swoje bajki (bez odpowiedzi). Nim podjąłem rozmowę, zauważyłem serię książeczek jakiegoś zachodniego oczywiście autora. Tytuł pierwszej, to: „Czy Julka ma siurka?”, opatrzonej obrzydliwymi ilustracjami na poziomie malowideł sztuki ludowej w niektórych gminnych wychodkach. Druga książeczka nosi tytuł „Julka chce mieć dzidziusia”. Instrukcja jak się robi dzidziusia jest dość jasna i precyzyjna, a czysto pornograficzne ilustracje, dopełniają kwintesencję wiedzy, jaką powinien uzyskać przedszkolak. Podobnych dzieł literacko – szkoleniowych z tej dziedziny było tam znacznie więcej, ale zapamiętałem tylko te dwa tytuły. Na moje pytanie – kto te świństwa kupi, pan z działu handlowego odpowiedział, że książeczki są dotowane przez Ministerstwo Edukacji i Ministerstwo Kultury, więc on się nie martwi. To muszą wziąć przedszkola i nie ma gadania!
Moich książek Ministerstwo Edukacji na pewno dotować nie będzie. Ministerstwo Kultury też. Bo moje książki uczą zupełnie czego innego. Gloryfikują dobro pod wszelką postacią, przyjaźń i miłość, a napiętnują zło (w znaczeniu chrześcijańskim). Są wesołe, więc dzieci uwielbiają słuchać tych bajek. Jednakże w wielu tekstach popełniam zbrodnię niewybaczalną. Przemycam wartości chrześcijańskie, a co gorsza patriotyczne. To straszne.- On śmie uczyć miłości do Boga, a co gorsza do Ojczyzny! Takiego to wsadzić do pierdla, albo w szabas ukatrupić! W każdym razie nie wydawać pod żadnym pozorem , ani pretekstem!
Jako przykład niepoprawności politycznej w bajkach, posłużę się fragmentem książki wydanej w 2008 przez wydawnictwo Felberg. Stanowi ona część cyklu „Podróże kosa i Szczurka – wyprawa balonem”. Bohaterowie tej książki, dwaj wielcy przyjaciele zbudowali balon i zwiedzają południową Polskę. Balon startuje w Opolu i z wiatrem zwierzaki lecą na wschód do Krakowa, który będą zwiedzać. Po drodze przelatują nad Częstochową. Ponieważ bajka jest długa, musiałem podzielić ją na części, którym nadałem podtytuły. Oto fragment:
CZĘSTOCHOWA
O, już widać – coś się dymi!
W dali huty są kominy.
Gdy minęli dymów chmurę,
to ujrzeli Jasną Górę.

Po strzelistej poznać wieży,
gdzie to święte miejsce leży.
Już zielone widać blachy,
co klasztorne kryją dachy.

Kos już bywał w Częstochowie,
wiec o mieście tym opowie.
- Tu, w klasztorze paulinów,
rocznie milion jest pielgrzymów.
Wszyscy wierni i pątnicy
podążają do kaplicy.

Najpiękniejsza jest tu w świecie,
Matka Boska na portrecie.
Każdy pragnie z czci wyrazem,
zmówić pacierz przed obrazem
Panny Świętej i Dziewicy,
której cudów nikt nie zliczy.

Z uwielbienia oczy płoną
przed cudowną tą ikoną,
a gdy klęknie pątnik pieszy,
Matka Boska go pocieszy.

Balon zawisł nad klasztorem
w odpowiednią widać porę.
Już fanfary w dole grają,
znak, że obraz odsłaniają.

A w historii z tym obrazem,
jest związanych wiele zdarzeń.
Raz za Jana Kazimierza,
Polskę podbić Szwed zamierzał
i niewiele brakowało,
aby mu się to udało.


Miasta w Litwie i Koronie,
legły w gruzach poniszczone.
Szwedzkie wojsko kraj zalało,
wszędzie czyniąc krzywd niemało,
więc ten żywioł zwano potem –
nie inaczej – jak potopem.

Lud w opiekę Matki Boskiej,
klasztor oddał częstochowski.
Ksiądz Kordecki murów nie dał
i powstrzymał pochód Szweda.

Mężny przykład Częstochowy,
tchnął w rycerstwo duch bojowy.
Kraj Madonnie powierzony,
został śmiało wyzwolony.

Od tej pory w Częstochowie,
miejsce kultu jest Królowej,
bo Maryja, Matka Boska –
to Królowa nasza polska! (…)
Książka ta jest już nie do nabycia w żadnej księgarni, nawet internetowej i nigdy nie będzie wznowiona. Nie będzie wznowiona żadna moja książka ze względów politycznych. Żydostwo postanowiło wyrzucić mnie z przestrzeni publicznej i zrobiło to. Zresztą ich zadaniem naczelnym jest promocja ideologii gender, a moje bajki są przeciwieństwem tej ideologii. Ponadto, postanowili mnie zagłodzić, a wydawanie kolejnych książek przynosi dochód. Mizerny, będący bardziej wyrazem pogardy dla pracy twórczej, ale jednak dochód.
Podobnych fragmentów swoich bajek, mógłbym przytoczyć multum. Nie narzucam nikomu swojej literatury, myślę jednak, że byłaby ona częściowym antidotum na otaczające nas zewsząd zło i wpłynąć w pewnym stopniu na prawidłowy rozwój polskich dzieci. Ale jest to bardzo źle widziane. O tym jakie książki mają być dla dzieci publikowane, decyduje m. in. Kazimiera Szczuka, znana z programów Lisa, gdzie twierdziła, że Polacy zatłukli w czasie okupacji hitlerowskiej kijami i widłami 80 000 żydów z niskich pobudek. Sama też prowadziła różne programy telewizyjne. Podczas jednego z nich, w tel. Polsat, naśmiewała się i przedrzeźniała Madzię Buczek, niepełnosprawną dziewczynkę prowadzącą Kółko Różańcowe dla Dzieci w Radio Maryja. Obecnie Szczuka pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN i wykłada GENDER w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. A więc gender jest już w Polsce nauką!
Nie mam najmniejszych szans, aby w Polsce wydało jakiekolwiek wydawnictwo moje bajki. Mogę to zrobić tylko na własny koszt. Do druku jest przygotowanych 12 książeczek, jednakże jestem odcięty od jakiegokolwiek źródła dochodu. Dotychczas tylko ze składek moich Przyjaciół i Czytelników udało się wydać 2 piękne książeczki z napisem na stronie tytułowej „Bajki obce ideologii gender”, co doprowadza lucyferian do białej gorączki. Dlatego proszę o dołożenie swojej cegiełki na druk następnej książeczki, co będzie wielkim wkładem do walki z plugawymi wypierdami lucyfera.

Cezary Piotr Tarkowski
Numer Konta: 57 1160 2202 0000 0000 8513 2798
Tytuł przelewu: „Darowizna na wydanie książek dla dzieci”.


http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Wt kwi 11, 2017 6:52 pm

Obrazek



ZMARTWYCHWSTAŁEŚ...

Byłeś Jezu biczowany
i przez żydów opluwany.
Żyd Cię później ukrzyżował
i do dziś nienawiść chowa.

Widział Bóg mord Syna swego,
z rąk plemienia plugawego.
Straszne jest ukrzyżowanie...
Zmartwychwstałeś.- Witaj Panie!

Na Całunie jest odbicie,
lecz wróciło w Ciebie życie.
Widać wszystkie Twoje rany-
witaj Jezu ukochany!

Każdy z nas uszczęśliwiony,
niech więc biją wszystkie dzwony!
Już się cieszą chrześcijanie.
Zmartwychwstałeś...Zbaw nas Panie!

Niech kościoły się zapełnią,
zaśpiewajmy piersią pełną:
- Alleluja, Alleluja!
Chwała jest na wysokości,
a nam w sercach pokój gości.
- Alleluja, Alleluja!




Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » N kwi 30, 2017 3:17 am

Obrazek



ŚWIĘTO ŻYDOMASONERII

Dzisiaj święto, 1 maja,
będzie pochód, będą jaja!
To nie święto ludzi pracy
jak wmawiają Wam łajdacy,
lecz to święto masonerii
i związanych z nią koterii.

Soros bardzo jest troskliwy,
zrobił pochód dla szczęśliwych.
A szczęśliwy, kto ma szmal –
zaraz pochód ruszy w dal.

Szmalu mają w bród łajdacy,
i szubrawcy, i cwaniacy.
Im się żyje znakomicie,
a uczciwym – brak na życie…
Ludzie w Polsce są wkurwieni,
a tu pochód wśród zieleni.
Idą sobie luminaci,
a nasz Naród już bez gaci.

Pierwszy idzie mason Juda,
uśmiechnięty gra na dudach.
Lud podziwia jego głowę,
bo w jarmułce jest służbowej.
Od żydowskiej ma ją żony –
żydów sługus uniżony.
Wiatr wiosenny go owiewa,
a on piosnkę sobie śpiewa:
„Nienawidzę was Polanie,
bo mam o was kiepskie zdanie.
Chłopców kocham ja Bandery,
bo to dla mnie bohatery!
Trala la, trala la –
a mój dziadziuś był w UPA!
Polakożercę teścia mam
i na dudach sobie gram!

Można tężyć mocno oczy,
namiestnika teść nie kroczy.
Chyba nie jest on ubogi,
wszak jest członkiem Synagogi.

Idzie premier, co się zowie,
z rządu idą ministrowie;
Izraela to pachołki,
W „Polin” ważne mają stołki.

Z PiS – u idą więc masoni,
idzie także żyd Antoni.
Zna się on na samolotach,
strategiczny ten idiota.
Wielką brzozę z sobą taska,
by się o nią dron roztrzaskał.

Też z PO są sztywne członki,
obok członków ich małżonki.
Tych złodziei każda żona –
jest dziś drogo wypindrzona:
Złoto kapie i diamenty,
tak nakradli z PO męty.

Bufetowa jest na przedzie,
pierdzistołków swoich wiedzie.
Cieszą się leniwe biurwy,
z przewodnictwa starej kurwy.
Patrzą na nią się bezdomni –
nikt tej szmaty nie zapomni.
Już stolica rozkradziona,
lecz niewinna przecież ona.
Gdy grabieżczą skończy misję,
to ogłosi swą dymisję.

Idzie także Komorowski –
buc i debil to beztroski;
i zatacza się pijany –
komuch Stolzman obrzezany.
Partii różnych oficjele,
a tych stronnictw – bardzo wiele.
W żadnej partii nie ma wstydu,
bo liderem ktoś jest żydów.
Na ulicy pełno smrodu –
to szubrawcy idą z KOD – u.

Już zieleni się nam trawka,
maszeruje w dal Warszawka.
Warszawiacy…ze Wzgórz Golan,
którzy grabią państwo Polan:
Różnych spółek są prezesi
i kardynał co się zbiesił.
Idą „zacni” milionerzy,
specjaliści od grabieży.
Sami właśnie to widzimy –
idą same skurwysyny.
Każdy z nich zadowolony,
bo ocipiał od mamony.
Dla Polaków tylko szczaw,
wśród zielonych łąk i traw.

Wielu idzie tu z flagami,
z masońskimi gwiazdeczkami.
Flag unijnych mnóstwo widać,
wiele z gwiazdą jest Dawida.

Zmierza pochód ten w radości,
do świetlanej snadź przyszłości.
Lezie rabin i bankierzy –
jarmułkowi miliarderzy.
Niosą cielca posąg złoty,
co jest bożkiem tej hołoty.

Patrzą na to się Polacy –
nadal myślą, że jest cacy.
Hasła szczytne jak w komunie,
lecz na wspak je nam rozumieć:
„Wolność, równość i braterstwo”-
grabież, szmal i kumoterstwo!
Jeszcze wierzą w to cymbały,
że na partie są podziały.
Nie, kochani, choć to granda,
to masońska jedna banda.
Mają wspólne ideały,
by zniewolić Naród cały.
Zapamiętaj durny brachu –
rządzi tutaj Netanjahu!

Ręka dawno już w nocniku –
nie ma Polski i po krzyku.
Właśnie teraz się zaczyna,
w miejscu Polski – Palestyna.
Tu żydowski jest już raj –
niech się święci 1 maj!!!

Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski


http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » N paź 29, 2017 5:21 pm

sobota, 28 października 2017

Obrazek



POZYTYWNE MYŚLENIE

Sytuacja w Polsce i nie tylko, jest tragiczna. Władza składająca się z renegatów i degeneratów, bezrobocie, bezdomność, szybko rozrastające się obszary nędzy, niepewność jutra i strach, stały się nieodłącznymi elementami życia. Rozkradzione i zadłużone państwo, jako niezależny twór nie istnieje od dawna. Do tego całkowity brak świadomości społeczeństwa, które nie chce czytać dobrych książek i myśli, że po każdych wyborach się zmieni na lepsze, nie nastraja optymistycznie. Bo po wyborach wszystko nadal zawsze odbywa się zgodnie z chazarskim planem grabieży. Tym razem rozgrabią polskie lasy i wyrzucą setki tysięcy Polaków z mieszkań na bruk. Chazarzy potrzebują 4 miliony mieszkań nie dla tysięcy bambusów i obandażowanych łbów płynących do nas z Afryki, a dla siebie. Terrorystów sprowadzają nam po to, aby przeciętny głupol doszedł do wniosku, że lepiej jeśli w Polsce osiedli się miliony Chazarów, niż terrorystów. Ponieważ tej ponurej rzeczywistości zmienić się nie da, postanowiłem się dostosować.
Nasi rodzimi psycholodzy i psychiatrzy na wzór amerykański – a jakże, doradzają nam zmianę nastawienia do otaczającego świata. Zachodni kombinatorzy od prania mózgów zalecają nam, ba nawet nakazują pozytywne myślenie. Kiedyś zamiast tzw. pozytywnego myślenia zalecano modlitwę, ale ponieważ Zachód wyzbył się religii z wyjątkiem islamu i lucyferyzmu, trzeba było Gojom wymyśleć coś w zastępstwie. Ponieważ jako psychiatra nie mogę pozostawać w tyle, przeto udałem się do biblioteki i wypożyczyłem odpowiednią literaturę. Nie było to trudne, bo książek na temat pozytywnego myślenia jest pełno. Na literaturę piękną pieniędzy nie ma, ale na różne ogłupiacze kasy nie brakuje.
Po naczytaniu się tych idiotyzmów, od razu poczułem się lepiej. Ta trudna do uwierzenia autopsychoterapia, dała szybko efekty. Chociaż ostał mi się jeno sznur, to przekazałem ten rekwizyt w dowód sympatii pewnemu Chazarowi, aby się powiesił. - Jednego będzie mniej – pomyślałem pozytywnie. Mnie bowiem odpuściła depresja psychiczna i oddaliłem myśli samobójcze. Świat się zaróżowił i to bez wspomagania miłej podniebieniu siwuchy. Przestałem przejmować się, że mój ostatni pracobiorca, który nie wypłacił mi pieniędzy za pracę, bo zgodnie z zaleceniami Talmudu ją sobie wziął, czyli ukradł. Tu wtrącę, że u Chazarów nawet terminologia ma wprowadzać ludzi w błąd. Bo swoją pracę daje robotnik za nędzne grosiny, a Chazar ją bierze. Wyciska Goja jak cytrynę i wypomina, że „dał” pracę. Nie dał, tylko ją ukradł. Teraz wygrzewa swoje parszywe chazarskie ścierwo na plażach mórz południowych i korzysta z uciech w burdelach dla pedofili i innych zboczeńców. Mnie zaś pozostało obserwować różowy świat między blokami smrodliwego miasta.
W okolicy mojego bloku, drogowcy wzięli się za remont chodnika. Nie dlatego że ktoś wybił sobie zęby na nierównościach terenu, a dlatego, że córka byłego burmistrza otworzyła sobie firmę produkującą kostkę Bauma. Skoro tak, to czy była taka potrzeba czy nie, w całej dzielnicy kilka ekip wymieniało dobre płytki na kostkę. – Chociaż jedna Polka się wzbogaci – pomyślałem pozytywnie.
Drogowcy pracowali wydajnie, ale nie nadążali z robotą. Burmistrz się śpieszył, bo zbliżały się wybory, a ja go opisałem w prasie ogólnokrajowej jako złodzieja, więc on nie myślał już zbyt pozytywnie. Może wygłówkował, że nie przejdzie w następnych wyborach. To był jego błąd, bo co z tego że złodziej! Powinien myśleć pozytywnie, bo ostentacyjnie chodził do kościoła, a nawet do komunii. Dla Polaków, nie ma znaczenia czy złodziej czy bandyta, ale jeśli pięknie mówi i chodzi do kościoła, to trzeba na niego głosować. Na tej zasadzie, skretyniali warszawiacy wybrali sobie Hajkę Gronkowiec, czego skutki ekonomiczne są takie jak wynik okupacji hitlerowskiej łącznie z powstaniem warszawskim. Ona zawsze myśli pozytywnie, więc grabież i powszechne marnotrawstwo idzie jak z płatka. Teraz myśli pozytywnie, że za grabież kilku tysięcy nieruchomości nie pójdzie do pierdla. I ma rację. Nawet nie zapłaci mandatu, ponieważ grabież Gojów nie jest nawet wykroczeniem. Jest nakazem Talmudu.
Ale nie odbiegajmy od tematu, bo oto śpieszący się drogowcy ustawili dobre płytki w koziołki, a teren ogrodzili biało- czerwoną szarfą i po kilkunastu godzinach pracy udali się do domów oglądać seriale i reklamy dla debili. Ulicą szła grupka miłych, wesołych młodzieńców, elegancko ostrzyżonych na łyso. (Te określenia są już wynikiem pozytywnego myślenia). Słychać było ich z daleka. Wykrzykiwali słowa uważane za wulgarne, chociaż takie określenie po przeczytaniu książki o pozytywnym myśleniu, obecnie uważam za dyskusyjne.
Wulgaryzmów używano kiedyś niezwykle rzadko w celu drastycznego zaakcentowania wypowiedzi, lub wyrażenia wielkiego gniewu. W częstszym użyciu słowa ordynarne zarezerwowane były tylko dla marginesu społecznego. Ale nawet córy Koryntu nie używały ich tak często, jak współczesne gimnazjalistki. Obecnie wulgaryzmy są jedynym narzędziem konwersacji młodzieży i dlatego uległy dewaluacji. Należy zatem podziwiać naszą „przyszłość narodu” za umiejętność porozumiewania się przy pomocy kilkunastu wyrażeń.
- Dzielne zuchy – pomyślałem pozytywnie, obserwując dziarskich kawalerów zbliżających się do skrzyżowania. Ze zdumieniem zauważyłem bowiem, że do werbalnej komunikacji używają tylko trzech wyrazów, odpowiednio je odmieniając i modulując. To wymaga niezwykłej inteligencji, aby jedno z tych słów mogło być przecinkiem, dwukropkiem, wykrzyknikiem i znakiem zapytania jednocześnie. Podziwiałem dziarskich młodzieńców, gdy na drodze stanęła im biało – czerwona szarfa. Unicestwili ją w mgnieniu oka. Następnie zawadiacko zabrali się do rozbijania płytek chodnikowych.
Przy ujęciu wody oligoceńskiej ludzie napełniali butle i czym prędzej czmychali do domów, bo przecież rozdrobnionymi płytkami łatwiej rzucać. I to jest właśnie przykład myślenia negatywnego. Bo dlaczego od razu zakładać, że młodzieniec rozbije głowę przechodniowi? Przecież nieopodal jest przystanek autobusowy, gdzie czasem bywają szyby! Tym razem znikły po kilkunastosekundowej akcji. - Szybcy ci dżentelmeni - pomyślałem optymistycznie.
W pewnym momencie amatorzy wody oligoceńskiej zaczęli zacierać ręce i uśmiechać się złośliwie, dostrzegli bowiem radiowóz straży miejskiej. Strażnicy jechali wolniutko, wypatrując babci sprzedającej kwiatki, lub spragnionego pijącego gdzieś piwo. Muszą przecież zarobić na siebie i na haracz dla Gronkowca, który to daje zatrudnienie tym pracowitym w końcu funkcjonariuszom. Mówienie o nich, że to darmozjady i bezduszne kanalie, wynika z myślenia negatywnego. Kiedyś bowiem w Warszawie też była uzbrojona w halabardy straż, opłacana z kasy miejskiej, która dzień i noc skutecznie strzegła bezpieczeństwa mieszkańców. Dziś niby straż powinna robić to samo, ale jest jeszcze policja, która chce robić to, co straż miejska, czyli polować na bezrobotnych pijących na ławce piwo. Jesteśmy krajem nowatorskim – pomyślałem pozytywnie, bo przecież w całej Europie picie piwa nie jest przestępstwem. – Jak taki jeden z drugim zapłaci mandat, to się nauczy pić piwo kilkaset procent droższe w żydowskich restauracjach od tego kupionego w sklepie. A taka babcia, jeśli zapłaci mandat, to przestanie robić konkurencję żydowskim hipermarketom! I w tym momencie widać pozytywne działania strażników miejskich. Przecież w ten sposób walczą oni z jadowitym antysemityzmem!
Przejeżdżający strażnicy dostrzegli zapracowanych młodzieńców, a ci strażników. Łysych jakby zamurowało. Stali z płytkami w łapskach i tylko używali bardziej kwiecistych określeń pod adresem stróżów prawa talmudycznego. Strażnicy też byli zaskoczeni, gdyż na widok radosnego dzieła zniszczenia, ostro dodali gazu i pomknęli z zebranym dotąd haraczem do bazy, gdzie jest cicho, przytulnie i bezpiecznie.
Zmniejszy się bezrobocie – pomyślałem pozytywnie. Bo przecież ktoś będzie musiał wyprodukować nowe płytki, ktoś je przetransportuje. Ktoś będzie musiał cały bałagan posprzątać i szyby nowe wprawić. A to moje myślenie już było nie tylko pozytywne, ale zawierało elementy patriotyczne. Bo przecież do najgorszych robót są w Polsce nie żydzi, tylko Polacy, więc bezrobocie będzie mniejsze wśród Polaków!
Miesiąc później, w letni cieplutki wieczór, moje pozytywne rozmyślania, przerwały jakieś podniesione głosy. Wyjrzałem przez okno. Tuż pod moim blokiem, na chodniku, stał radiowóz. Policjanci usiłowali wylegitymować dwie starsze panie, które wyszły na spacer z małym pieskiem. Kobiety nie miały dowodów osobistych i odmówiły podania swoich personaliów. Kłóciły się z policjantami kilka minut, zwracając im uwagę kim powinni się zajmować. W końcu cierpliwość funkcjonariuszy się skończyła. Zapakowali obie staruszki do samochodu, a po krótkim pościgu ujęli i aresztowali również pieska. Odprowadziłem wzrokiem radiowóz, który pognał w kierunku komisariatu.
Byłem oczarowany. Tak sprawnie przeprowadzonej akcji policyjnej jeszcze nie widziałem. Od razu poczułem się bezpiecznie. I to poczucie bezpieczeństwa trwa we mnie nieustannie. Zaraziłem nim nawet damę swojego serca. Przestała się bać wychodzić wieczorem do śmietnika. Oto jaka jest siła pozytywnego myślenia!
Myślenie pozytywne – jak widać powinno rozwiązać wszystkie nasze problemy. Nie masz pracy? Myśl pozytywnie. W końcu na Zachodzie potrzebują jeszcze pracowitych polskich rąk za wykonywanie czynności, której nikt podjąć się nie chce. Jesteś chory na raka i musisz czekać na operację 2 lata – myśl pozytywnie, bo przecież każdy kandydat w wyborach mówi, że taką operację zrobią ci natychmiast! I tak dalej, aż wymieniać się nie chce.
Odsyłanie Polaków do poradników pozytywnego myślenia oczywiście nie rozwiązuje żadnego problemu poza tym, że zawsze można powiedzieć: - jest źle, bo myślicie negatywnie! Ale najważniejszym celem tej propagandy jest usiłowanie oderwania Narodu od nauki Jezusa Chrystusa. Bo nie ma lepszego poradnika niż Ewangelia. „Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy”. (Św. Marek 9, 23). W tym jednym tylko wersecie zawiera się cała sentencja pozytywnego myślenia. A podobnych cytatów jest bardzo dużo.
Autorami podręczników pozytywnego myślenia, są uczeni w mowie i piśmie wiadomego pochodzenia. Oni właśnie mówią : - po co wam przedpotopowa filozofia Kościoła, skoro my, jako światowej sławy autorytety nauki, dajemy nowoczesne podejście do waszych problemów?
A ja odpowiem tak: - Dopóki ludzkość stosowała się do nauki Chrystusa, szaleńcy stanowili niezwykłą osobliwość! Od czasu jak społeczeństwa zaczęły wyznawać ewangelię seksu żyda Freuda i wierzyć w bzdety żyda Fromma – świat zalała epidemia świrów. Polska też jest podatna na to zjawisko. Wystarczy włączyć telewizor, albo przysłuchać się obradom Sejmu. I wtedy nie wiadomo – czy epidemia szaleństwa dotarła do parlamentu z zewnątrz, czy też emanuje na społeczeństwo z sali obrad. Ale tutaj odpowiedzi niech każdy udzieli sobie sam.

Dyżurny Psychiatra kraju,
Cezary Piotr Tarkowski


http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Pt lis 10, 2017 6:09 am

Obrazek



SKUNDLENIE

Gołąbki, to obecnie osiedle domków jednorodzinnych i paru bloków na zachodnim krańcu Warszawy. Ale kiedyś Gołąbki były podwarszawską osadą, która powstała na terenie majątku Władysława Grabskiego, premiera i ministra Skarbu w odrodzonej Polsce. To miejsce, gdzie kształtowała się polityka obozu Narodowej Demokracji i najwyższych władz państwowych do zamachu majowego w 1926 r.
Jako ciekawostkę podaję, że kiedy w 1920r. Grabski został premierem, mieszkał wraz z rodziną w parterowym domku o pow. ok. 30 m. kwadratowych. Warunki to więcej niż skromne, na pewno niewyobrażalne dla współczesnych rządzących złodziei, nawet najniższego szczebla, którzy rezydują w luksusowych pałacach. Dlatego, choć domek jest pod opieką konserwatora zabytków, zwolna niszczeje i nie ma go w żadnych przewodnikach, aby nie drażnić Polaków widzących rozpasanie współczesnych kacyków rozkradających naszą Ojczyznę.
Później państwo Grabscy przeprowadzili się do nowego wygodnego domu, architektonicznie przypominającego dworek, ale i tak jest on dużo skromniejszy od kłujących w oczy przepychem współczesnych siedzib bonzów bezkarnie łamiących siódme przykazanie Boże.
Od czasu, kiedy do skromnego dworku premiera zaczyna przybywać coraz więcej znakomitych gości, właściciel majątku buduje utwardzone drogi dojazdowe. Jeśli ktoś myśli, że te drogi powstały z funduszy państwowych, to jest w błędzie. Rządy Narodowców, jako jedyne w naszej najnowszej historii były uczciwe, demokratyczne, ściśle przestrzegające prawa, przesycone patriotyzmem, z ogromną determinacją dążące do wyjścia z zacofania poprzez budowę przemysłu, rozwój rolnictwa itd. Czyli całkowita odwrotność tego, co robią kryminogenne rządy po 1989r.
Inwestycje drogowe były ogromnym wysiłkiem finansowym, dlatego Grabski wzdłuż nowo wybudowanych dróg sprzedawał działki budowlane. Tak powstała sieć ulic i nowa podstołeczna osada, w strukturze społecznej dość niezwykła, bo składająca się głównie z narodowców. Tu często przyjeżdżał brat premiera Stanisław Grabski, który jako poseł na Sejm z ramienia Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego wniósł znaczny wkład w rokowaniach z bolszewikami i zawarciu pokoju w Rydze. W 1923 i 1925-26 r. był ministrem Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Tu również w ostatnim okresie życia, zamieszkiwał prezydent RP Stanisław Wojciechowski, skoligacony rodzinnie z Grabskimi.
Po największym nieszczęściu dla Polski, jakim był zamach majowy i upadek rządu Narodowców, Gołąbki rozwijały się dalej. Ale zaczęli osiedlać się tu również piłsudczycy. Dlatego jedną zwartą część Gołąbek zamieszkiwali Narodowcy, drugą zwolennicy sanacji, stanowiący jednak mniejszość. Podział był bardzo widoczny, bo obozy te były nastawione do siebie dość wrogo. Po ostatniej wojnie wzajemne animozje się wyciszyły, ponieważ mieszkańcy mieli już innego wspólnego wroga - komunistów.
Kiedy moja rodzina sprowadziła się do Gołąbek, byłem małym chłopcem. Ale szybko dowiedziałem się, gdzie mieszka rodzina państwa Grabskich, która była dumą małych Gołąbek.
Syn byłego premiera, również Władysław, był pisarzem („Saga o Jarlu Broniszu”) i kultywował rodzinne tradycje chrześcijańsko-narodowe. Natomiast córka Stanisława Grabskiego, była znaną publicystką katolicką i artystką malarką. Jej piękny obraz Chrystusa ukrzyżowanego znajdował się przy ołtarzu kościoła w Gołąbkach. Pamiętam państwa Grabskich jako ludzi o nienagannych manierach, wysokiego wzrostu, niezwykle dystyngowanych i tak samo skromnych. Państwo Grabscy byli obecni w każdą niedzielę na mszy św. w naszym małym kościółku. Zawsze zasiadali w pierwszej ławeczce, gdzie znajdowała się tabliczka z ich nazwiskiem.
Mieszkańcy Gołąbek mieli przykład. Świetny przykład miała szczególnie młodzież. Ale sam przykład to jeszcze nie wszystko, bo była jeszcze szkoła, która miała zadanie wychowywać dzieci w duchu socjalistycznym. Szkoła swoje, a ludzie swoje, bo znaleźli się społecznicy, prawdziwi patrioci, którzy w małych grupkach uczyli młodzież nie zakłamanej historii i wyciągania z niej prawidłowych wniosków. To było coś w rodzaju tajnych kompletów podczas okupacji niemieckiej. Bo przecież nadal byliśmy pod okupacją, z tym, że sowiecką, chociaż ci co poszli na kolaboracje z nowym okupantem twierdzili wbrew oczywistym faktom, że Polska jest wolna i demokratyczna. Zupełnie jak obecnie. Wtedy były 3 wiodące partie, które prowadziły identyczną politykę poddaństwa wobec okupanta. Nowy ustrój nazywano "demokracją socjalistyczną", w której Konstytucja gwarantowała np. wolność słowa. Wolność słowa dopuszczała np. krytykę wszystkich narodów, za wyjątkiem "narodu radzieckiego". Związek Sowiecki zamieszkiwało kilkadziesiąt narodów. A więc właściwie nie było narodu radzieckiego, ale za jego krytykę można było pójść do więzienia, tak jak obecnie za krytykę starszych braci w lichwie. Były też inne represje podobne do współczesnych. W każdym razie na tych tajnych kompletach nauczono nas więcej niż później w szkołach średnich, czy uniwersytetach. Przede wszystkim nauczono nas myśleć i to myśleć po polsku.
Ja trafiłem do grupki p. Sokołowskiej, która choć z wykształcenia była agronomem, miała wielką wrodzoną inteligencję i doskonały zmysł pedagogiczny. Jako młody chłopak miałem chłonny umysł i nauczyłem się b. dużo, a osobowość mojej nauczycielki wywarła ogromny wpływ na całe moje życie. Innych też. Dlatego dzisiaj wszyscy absolwenci takich tajnych kompletów potrafią myśleć i nie wierzą współczesnej antypolskiej i antynarodowej propagandzie. My szybko zauważyliśmy moment, kiedy zmienił się nam okupant. I wiemy, że ten okupant jest najgroźniejszy w naszych ponad tysiącletnich dziejach. Jest skryty, podstępny, najbardziej bezwzględny i okrutny z wszystkich, jacy opanowali naszą Ojczyznę. Wynika to przede wszystkim z jego braku moralności. Jego podstawowe zasady postępowania, wywodzą się z cywilizacji odwrotnej do etyki chrześcijańskiej, opartej na przykazaniach Bożych. Cechuje go zepsucie, kłamstwo, lichwa, złodziejstwo i zajadłość w szkodnictwie na rzecz żywiciela. Dlatego walka z nim jest niezwykle trudna, bowiem przedstawiciele innych kultur chcą budować relacje z tym wrogiem ludzkości na zasadach etycznych zrozumiałych dla wszystkich innych narodów. Nie rozumieją cywilizacji zła, więc przegrywają. Ale to temat rzeka, powróćmy zatem do rodziny Grabskich.
Otóż Grabscy ze względu na ich ogromny patriotyczny wkład w odbudowę państwa polskiego i utrzymanie jego suwerenności była w Gołąbkach obdarzona niemal kultem. Nic dziwnego, że zawsze była na świeczniku i chyba jest nadal. Syn pisarza - Maciej, jest znanym wykładowcą akademickim. Z jego córką Małgorzatą, chodziłem do szkoły podstawowej, z tym że ona do młodszej klasy. Za to jej młodszy brat Jacek, chodził do jednej klasy z moją siostrą Marysią, która jest gorącą zwolenniczką Narodowców. W 1974r. nasz dom zbudowany z 36 rodzajów kamienia, poszedł pod spychacz w wyniku rozbudowy ZM "Ursus". Musiałem z Gołąbek się wyprowadzić.
Po latach dowiedziałem się, że Małgorzata Grabska wyszła za reżysera Kidawę - Błońskiego. No cóż, elity pobierają się w swoim gronie - pomyślałem. Ale kiedy ktoś mi powiedział, że Małgorzata Kidawa-Błońska, została posłanką do Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej, zrobiłem awanturę. - To niemożliwe wrzeszczałem. Okazało się, że to , co wydaje się niemożliwe, może być faktem.
Od tamtej pory Małgorzata Kidawa - Błońska była częstym gościem w radiu i telewizji. Kidawa - Błońska tu, Kidawa - Błońska tam. Wszędzie jako tuba propagandowa najbardziej antynarodowego, zabójczego dla Polski rządu, ślepo podporządkowanemu okupantowi. Ja po doznanym wcześniej szoku, czuję się jak zbity pies. Po prostu. Jak zbity pies! A moje samopoczucie pogarszało się z każdym jej awansem w szeregach tej kryminogennej partii. Na koniec została marszałkiem Sejmu, co już wzbudziło moje obrzydzenie.
Jestem w stanie zrozumieć byłego szefa Kidawy – Błońskiej Tuska, którego cała rodzina kolaborowała z okupantem niemieckim jako folksdojcze, a niektórzy jej przedstawiciele byli nawet w armii hitlerowskiej. Mogę zrozumieć Marka Borowskiego, bratanka zbrodniarza Bermana, bo w końcu sam pochodzi z „plemienia żmijowego”, czy synów i wnuków innych zbrodniarzy stalinowskich, będących od 1989r. marionetkami w służbie ostatniego wroga. Ale Polki, która ma tak znamienitych przodków, a którzy się teraz przewracają w grobach, zrozumieć nie mogę. Bo byli tacy ze znamienitych rodów, którzy przegrywali w karty dorobek swoich dziadów, albo po prostu go przepijali. Ale tu mamy do czynienia nie z mieniem prywatnym, a z dorobkiem całego narodu, zbudowanym w wielkim trudzie wszystkich pokoleń Polaków od powstania naszej państwowości! Mieniem unicestwianym, lub przekazywanym w łapy największym wrogom! Kto by pomyślał, że wielkie dzieła jakich dokonali Grabscy i Wojciechowski, będą unicestwiane przez ich prawnuczkę?!
Ostatnio, kiedy widziałem Kidawę -Błońską w marszu zdrajców i grabieżców skupionych w syjonistycznej organizacji o prześmiewczej nazwie KOD obok największej złodziejki w historii Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, katoliczki wyznania talmudycznego o prawdziwym nazwisku Hajka Grundbaum, to się porzygałem.
Ja jestem dla Kidawy - Błońskiej człowiekiem obcym. Ale ciekaw jestem, co w Niebie myślą jej wspaniali przodkowie, którzy zapisali najpiękniejsze karty w historii Polski. Tylko, że trzeba jeszcze wierzyć w życie pozagrobowe. Bo jak się świadomie i z premedytacją występuje przeciwko własnemu katolickiemu Narodowi, osobiście przygotowuje projekt ustawy o in vitro sprzecznej z prawem naturalnym, a więc Bożym, to w życie pozagrobowe się nie wierzy. W chrześcijańskiego Boga też. A może to nie ona, tylko ja się skundliłem?

Dyżurny Psychiatra kraju
Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


=
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Cz gru 07, 2017 10:15 am

CZY DRĘCZENI BYLI DRĘCZYCIELAMI?


Obrazek


Klub Księgarza na warszawskiej Starówce po brzegi wypełnia publiczność. Odbywa się promocja książki Helgi Hirsch pt. „Zemsta ofiar” (Niemcy w obozach w Polsce 1944 – 1950).

Tym razem na widowni zasiedli nie tylko miłośnicy literatury ciekawi nowości wydawniczych. Najważniejsze miejsca zarezerwowano dla dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Oto inżynierowie kształtowania opinii publicznej o chazarskich rysach. Znakomici fachowcy od propagandy i agitacji skierowanej przeciwko Polsce i Polakom. Ale przede wszystkim wybitni specjaliści w zakresie fałszowania historii.
Tuż po godz. 17.00 zaczyna się doskonale wyreżyserowany, antypolski spektakl. Helga Hirsch jest blondynką o miłej aparycji psującej nasz stereotyp o brzydocie Niemek, stanowiących łakomy kąsek do gwałcenia przez islamistów. Wszak mimo wszystko od kóz są bardziej pociągające. Hirsch dobrze mówi po polsku, co polską mniejszość na widowni nastraja do autorki przychylnie. Fragmenty książki czyta Krystyna Czubówna. Jej ciepły, kojący głos pozwala czasem zapomnieć o tendencyjnej treści.
Książka pani Hirsch ma nosić charakter reportażu historycznego o cierpieniach Niemców w ostatnim okresie wojny i w pierwszych latach powojnia, zadawanych pokonanym przez Polaków. Co prawda występują tam wspomnienia świadków relacjonujących okrucieństwa żołnierzy Armii Czerwonej, ale te relacje są umieszczone jakby w tle, a wspólnikami żołdaków radzieckich są Polacy, którzy jawią się w roli gorszych kanalii:
„Podczas gdy przesłuchiwano ojca, polsko – rosyjska inspekcja przeszukiwała mieszkanie w pogoni za łupem. Jeden Rosjanin zadowolił się pianinem, inny otwierał szafy, ale porcelanę i sztućce zabrała już polska służąca Dora”.
Dora, to chyba nie jest słowiańskie imię – nieprawdaż? Ale na tej samej stronie pani Hirsch nadal „ściemnia” czytelnika: „Wieczorem – światła nie było – wrócił jeden z polskich żołnierzy z tej grupy. Gertraud rozpoznała go po rogatywce, czworokątnej polskiej czapce wojskowej. Zabrał im biżuterię, ściągnął matce obrączkę, po czym zgwałcił matkę i córkę na tapczanie w kuchni”.
Ha, gwałcona w ciemności Gertraud zajmowała się identyfikacją czapki! – No – możliwe. Ale w to, że Ruscy zapomnieli zgwałcić i obrobić z biżuterii za pierwszym razem, to może uwierzyć tylko Niemiec. Bo polskiemu czytelnikowi trudno dać wiarę w takie niedopatrzenie.
Książka zawiera dziesiątki dramatycznych opisów, relacji ofiar i naocznych świadków. Oczywiście nie zaprzeczam bestialstwu funkcjonariuszy UB, ani nie poddaję w wątpliwość relacji osób, którym udało się przeżyć koszmar ubeckich katowni, więzień i obozów pracy.
Pani Hirsch utrzymuje jednak, że w obozie w Świętochłowicach, jak również w Potulicach znajdowali się sami rodowici Niemcy i folksdojcze. Mimo setek liczb zawartych w „Zemście ofiar” autorka nie podaje ilości Polaków zmuszonych przez hitlerowców do podpisania folkslisty. Zdarzało się przecież, że na folkslistę wciągano nawet najbliższych członków rodzin powstańców śląskich.
A czy w Świętochłowicach i Potulicach nie było czasem rodowitych Polaków, patriotów, którzy folkslisty nigdy nie podpisali? Każdy polski historyk wie, że byli. A jeżeli byli, to dlaczego autorka nie przekazała czytelnikowi relacji tych więźniów?
Pisarka chciałaby wykazać, że „Zemsta ofiar” ukazuje tragedię Niemców. Nie. To był przede wszystkim ogromny dramat ludzi pogranicza: Ślązaków, Pomorzan, Wielkopolan, Kaszubów i Mazurów, którzy znaleźli się między młotem a kowadłem dwóch totalitaryzmów. Tragedia nie tylko zniemczonych Polaków, ale również Polaków, którzy nie ulegli nigdy germanizacji i przez wiele pokoleń kultywowali mowę i polską tradycję.
Ogólnie książka jest interesująca, choć Polak czyta ją z niesmakiem, czasem z oburzeniem. Nie dlatego, że Hirsch opisuje tak drastycznie cierpienia Niemców, ale dlatego, że z maniackim uporem, niemal na każdej stronie, używa sformułowań: polskie władze, polskie UB. Czyni to z pełnym rozmysłem, chociaż dobrze wie, iż Polska była krajem leżącym w sowieckiej strefie okupacyjnej. Tzw. „rząd polski” był delegaturą sowiecką, składającą się w znakomitej większości z żydów, a w całości na pewno z renegatów i kryminalistów.
Na str. 142 w podrozdziale „Dręczeni stają się dręczycielami” pani Hirsch opisuje wyczyny żydowskiego oprawcy, ludobójcy, Salomona Morela. I tu doszliśmy do sedna, bo stronę dalej autorka przyznaje: „Spośród 447 wysokich funkcjonariuszy UB do listopada 1953r., 131 było żydowskiego pochodzenia”. Mam poważne wątpliwości odnośnie tej cyfry, bo prędzej 131 nie było żydami. Babie się cos pokręciło. A ilu było Ukraińców? Tego Hirsch nie wie, bo występować przeciw rezunom ukraińskim jest niemal tak samo niepoprawne polityczne, jak pisanie o zbrodniach żydowskich.
O brak tych danych nie można mieć pretensji do autorki, bo chociaż książka zawiera setki dat, liczb i kilka tabel podanych z iście niemiecką pedanterią, to dane te są niepełne. Niekompletne dlatego, że Hirsch nie dopuszczono do wszystkich oficjalnych dokumentów archiwalnych.
Ubolewam nad tym bardzo, Pani Helgo!
Życzę nie tylko sobie i Pani, ale także wszystkim historykom i dziennikarzom, szczególnie tym z „Gazety Wyborczej”, aby spełniły się marzenia społeczeństwa polskiego i archiwa nareszcie szeroko otwarto. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, że większość dokumentów dotyczących tamtego ponurego okresu nigdy nie ujrzy światła dziennego. Zawarte są tam bowiem nazwiska żydowskich zbrodniarzy, którzy unurzali swe łapska po łokcie nie w niemieckiej, a polskiej krwi. Ta dokumentacja zostanie ujawniona dopiero wtedy, kiedy synowie i córki prominentów PRL do 1968r. zrezygnują z najważniejszych stanowisk rządowych, politycznych, sądowniczych itd. w Polsce współczesnej.
A zatem – jeśli H. Hirsch dysponuje tylko wyrywkowymi danymi archiwalnymi – książki nie można traktować jako wiarygodnej w sensie historycznym. Historia, wbrew obiegowym opiniom, jest nauką ścisłą. Wszelkie półprawdy są zarazem półkłamstwami. Są niedopowiedzeniami lub manipulacją, o czym świadczy fragment książki dotyczących obozu w Potulicach:
„Pierwsi samozwańczy policjanci w obozie stanowili mocno podejrzany element; jako więźniowie tego samego obozu za niemieckich czasów byli szpiclami SS, stwierdzili nakielscy śledczy w połowie lutego 1945 roku i aresztowali piętnastu mężczyzn”.
Niemiecki czytelnik (bo przecież p. Hirsch napisała tę książkę przede wszystkim dla niemieckiego odbiorcy) może uznać, że śledczy z Nakła byli przyzwoitymi policjantami lub prawnikami. Autorka nie wyjaśnia z jakiej formacji byli ci śledczy. Jeszcze z NKWD, czy może już z UB?
Jak wiadomo, instytucje te nie zatrudniały polskich prawników z prawdziwego zdarzenia, bo to właśnie oni stanowili mocno podejrzany element, zresztą mocno przetrzebiony przez rodaków pani Hirsch i ich sowieckich wspólników w dziele eksterminacji inteligencji polskiej.
Takich „śledczych” z Nakła i całego obszaru okupacji radzieckiej, przynajmniej do 1956r., Polacy obawiali się tak samo, jak funkcjonariuszy gestapo. Każdy polski patriota z AK, a szczególnie z NSZ, który dostawał się w łapska tych „sprawiedliwych śledczych” najczęściej stawał przed oskarżeniem o współpracę z okupantem niemieckim. Dlatego członkowie zbrojnego podziemia o ile nie zostali wcześniej zamordowani lub wywiezieni na Syberię, trafiali do obozów jenieckich. Przebywali tam z żołnierzami SS i byli identycznie traktowani przez takich samych Polaków jak Salomon Morel.
Jednak Helga Hirsch jest kiepską manipulatorką. Udając obiektywizm, o wszystko obwinia Polaków. Chcąc wykazać, że Rosjanie byli lepsi, to uważny czytelnik zauważy, kto w zasadzie miał pieczę nad obozami pracy:
„Początkowo internowane musiały nosić na ubraniu swastykę albo duże „N” (Niemka). Ale ponieważ przeszkadzało to rosyjskim żołnierzom (sic!) i zabronili Polakom takiego oznaczania więźniarek, więc właściwym znakiem rozpoznawczym pokonanych stały się ogolone głowy. Za dokładne przestrzeganie golenia odpowiedział Ignacy Cedrowski”.
W jakim celu w ogóle oznaczano więźniarki, skoro w obozie były same Niemki? Czyżby w celu odróżnienia od Marsjanek?
„Ignacy Cedrowski alias Isidor Cederbaum piastował stanowisko głównego lekarza obozowego od jesieni 1945 do maja 1948 roku, potem podobno wyjechał do Izraela”.
Isidor Cederbaum – to drugi typek spod ciemnej gwiazdy (Dawida), którego p. Hirsch opisała. Ale proszę zauważyć, że zarówno Morel jak i Cederbaum, w obozach stanowiska „piastowali”. Zwykłymi strażnikami byli Polacy, zazwyczaj ciemni chłopi, którzy wykonywali rozkazy przełożonych i jak autorka sprawiedliwie przyznaje, często pomagali więzionym Niemcom.
Oczywiście Morel, Cederbaum i około tysiąca innych oprawców nie mogłoby uprawiać swojego bestialstwa, gdyby nie przyzwolenie swoich rodaków: Jakuba Bermana, Bolesława Bieruta, Hilarego Minca, Stanisława Radkiewicza, będących nadzorcami aparatu bezpieczeństwa. Z kolei ci towarzysze, jako agenci NKWD, podlegali wiernemu synowi Izraela, Ławrientijowi Berii. Dlatego – czy tu w ogóle można mówić o zemście ofiar, tym bardziej – polskich ofiar?
Uważam za właściwe, aby polscy historycy, wspólnie z historykami niemieckimi, zajęli się bliżej zagadnieniami poruszonymi w książce. Ale nie mówię tu o „historykach” typu Tomasza Grossa Adama Michnika czy literaturoznawcy Jana Józefa Lipskiego, na którego powołuje się autorka w Przedmowie. Chociażby dlatego, że żadne prawo świata nie zezwala na prowadzenie śledztwa osobie złączonej więzami krwi ze zbrodniarzem.
Liczna obecność dziennikarzy wybranego pochodzenia, głównie z „Gazety Wyborczej” na promocji książki, miała „spontanicznie” skierować dyskusję na właściwy tor. Jakikolwiek głos rozsądku zostawał natychmiast zagłuszany typowym, żydowskim wrzaskiem oburzonych „autorytetów”. Dopiero nagrodzono klaskami wypowiedź: - „Hitlerowcy wymordowali nas kilka milionów – czymże jest te kilka czy kilkanaście tysięcy ofiar wśród Niemców”?
Ano tym, że takie zdawałoby się rozsądne pytanie jest tłumaczeniem barbarzyńskich zachowań. Co gorsze – przyznaniem się do narodowej winy!
Nie jest bowiem istotna liczba pomordowanych. Zbrodnia pozostaje zawsze zbrodnią. W wyniku jedwabieńskiej hucpy, kłamca Gross podał liczbę 1 600 ofiar. Teraz ta cyfra w „zagranicznych” publikacjach stale rośnie.
Wybranym wśród narodów świata chodzi przecież o przesunięcie na Polaków wszelkiego ludobójstwa dokonanego na naszych ziemiach. – To Polacy mordowali Niemców, Żydów i Ukraińców, a nie odwrotnie. I oczywiście sprawa najważniejsza. Takie publikacje mają na celu podkreślenie, że żądanie przez Polskę odszkodowań za niesłychane zbrodnie niemieckie na Polakach są nieuzasadnione. Takie publikacje to następna zbrodnia niemiecka przeciw Narodowi Polskiemu.
Nie polecam Polakom czytania książki Hirsch. Tej, ani żadnej innej. Na przykładzie tych wypocin wyraźnie widać, że przyjaźń narodu polskiego i niemieckiego jest niemożliwa. Nie mówię o przyjaźni niemieckich władz do Polski i Polaków, bo tu widać wyraźną wrogość i wtykanie szwabskiego ryja w nasze sprawy. Chodzi o zwykłą oddolną przyjaźń między narodami. Przez wiele lat żydowskie media podjudzają polski naród przeciwko innym narodom słowiańskim i wychodzi im to tylko częściowo. Bo wrogo nastawiani Polacy do Rosjan, Białorusinów , Serbów - to debile, straceni dla Polski. To zmutowani kosmopolici bez żadnych zasad. Niewolnicy bez mózgu. Nie narzucą nam również przyjaźni do Niemców, bo „jak świat światem, Niemiec nie będzie nigdy Polakowi bratem!”


Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd


-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Pn gru 11, 2017 5:03 am

RADOSNE ŚWIĘTO CHANUKA


Obrazek



Zbliża się najradośniejsze święto w kolonii Izraela nad Wisłą o nazwie "Polin". Będzie ono obchodzone z wielką pompą w Najniższej Izbie Knesetu przy Wiejskiej. Wszak 80% deputowanych, wybranych przez niewolników spełniających swój "patriotyczny obowiązek", otumanionych przepięknymi mówkami i obietnicami kandydatów o nochalach mających kształt organu płciowego bożka baphometa. Będzie okazja do chlania przez 8 dni i leczenia kaca do Nowego Roku i dłużej. Radosne święto Chanuka, przypadające 25 KISLEW (czytelnicy lepsi w wierze i starsi w lichwie wiedzą o co chodzi). Jeśli ktoś z polskich Czytelników chce wiedzieć, kiedy to święto dokładnie się zaczyna i kończy, niech zapyta sekretarkę krwiopijcy (prezesa) firmy, w której znojnie tyra za 1% pensji prezesa. Sekretarka będzie wiedziała, bo na biurku szefa miejsce menory, zajmie świecznik na 8 świec – tyle dni trwa to radosne święto. Każdy dzień zaczyna się przez zapalenie kolejnej świecy w świeczniku, co oczywiście musi robić sekretarka, ponieważ szef jest zajęty kombinacjami tudzież grabieżą Polaków i do roboty ma dwie lewe ręce. Chyba, że chodzi o pana prezydenta "Polin" , który osobiście zapala świece w Pałacu Namiestnikowskim pilnowany przez naczelnego rabina kondominium , Michaela Schudricha. Musi w ten sposób wykazać nie tylko lojalność wobec własnych przekonań, oraz przekonań najbliższej rodzinki, ale przede wszystkim wobec rzeczywistej władzy.
Wiedzę, skąd wzięło się święto Chanuka powinien posiadać każdy Goj, który chce się podlizać właścicielowi firmy, w której niewolniczo pracuje. Warto również poznać genezę tego święta, aby lepiej zrozumieć fakt, że żydostwo nigdy nie przyjmuje żadnej innej kultury obcej, dlatego nigdy nie zasymiluje się z innym społeczeństwem.
W II stuleciu p.n.e. wpływy hellenizmu ogarniały świat antyczny. W Palestynie sięgały daleko. Uległy im najwyższe sfery kapłańskie, których wielu członków przyjmowało hellenistyczny sposób życia. Wyrazem tych wpływów jest zwłaszcza Księga Eklezjastesa (Koheleta), w której przejawiają się wszystkie prądy ówczesnej filozofii greckiej. Wyróżnić w niej można wpływy stoicyzmu, epikureizmu i sceptycyzmu. Toteż długo wzbraniano się włączyć ją do kanonu ksiąg świętych. Uczyniono to wreszcie po wprowadzeniu do niej zakończenia zgodnego z ortodoksyjnymi poglądami judaizmu.
Szczególne niebezpieczeństwo zagroziło judaizmowi za Antiocha IV Epifanesa, władcy Syrii, który dla zapewnienia spoistości swemu państwu wprowadzał na całym jego obszarze kult Zeusa olimpijskiego. W Judei nie spotkał oporu ze strony wyższych władz kapłańskich i nawet w 196r. p.n.e. mianował nowego arcybiskupa spośród zwolenników hellenizmu, a Oniasza, ostatniego prawowitego arcykapłana, skazał na wygnanie.
Opór przeciw hellenizmowi rozwijał się jednak w Judei wśród niższych warstw kapłańskich. Na jego czele stali tzw. chasidim, czyli „pobożni”. W ich też gronie zrodził się czynny opór, gdy Antioch IV Epifanes zakazał kultu Jahwe w świątyni jerozolimskiej. Wybuchło wtedy zbrojne powstanie w obronie rodzimej religii. Zapoczątkował je zwykły kapłan z Modlin imieniem Matatiasz, z rodu Hasmonteuszy. Na czele powstania stanął jego syn Juda, zwany Machabejczykiem (od hebr. Makbet – „młot”). Wkrótce zdobył on część Jerozolimy wraz ze świątynią, którą natychmiast „oczyszczono” i na nowo poświęcono. Stąd Chanuka z hebr. „oczyszczenie”. (Dobrze, aby zapamiętały to słowo panie, które za chlebem podążają do Ameryki lub Izraela, gdzie myją tyłki starym żydówkom).
Dalszy rozwój sytuacji sprawił, że wśród chasidim zaczęły się krystalizować pewne poglądy i kierunki zmierzające do dostosowania się do nowych warunków politycznych i społecznych. Powstały wtedy różne ugrupowania religijne, które z czasem przekształciły się w stronnictwa polityczne. Ich opis przekazał nam w swych dziejach żydowski dziejopisarz Józef Flawiusz (37 – 106 n. e.).
No to mamy nowe, radosne święto. Mamy, bo coraz natarczywiej jest propagowane przez media. Na razie ogłoszono z tego tytułu wiele atrakcji. Jednego roku w Pr. I PR, Krzysztof Globisz czytał nam „Malowanego ptaka” J. Kosińskiego, pisarza amerykańskiego, pochodzenia polskiego. (Tak napisano w Encyklopedii Popularnej PWN 1998r.). O antypolskiej wymowie tego wybitnego, bo nagradzanego „dzieła” nie muszę chyba pisać. Zapewne w roku przyszłym ktoś będzie czytał paszkwil polakożercy Grossa pt. „Sąsiedzi”, bo jest to wielkie dzieło literackie i w opluwaniu Polaków nie ma sobie równych. Będą również publiczne występy klezmerów (żydowskich grajków) itp. Jeszcze nie wiem, co nam zaprezentuje telewizornia, bo tekst ten piszę przed radosnym świętem Chanuki, ale przecież nie będzie gorsza. Na razie karmi nas „Kiepskimi”, niby – komedią, w której jako naród jesteśmy przedstawieni jako leniwy, zapijaczony i skretyniały motłoch.
Usłyszałem w radio wypowiedzi „naszych” dziennikarzy i artystów, jak oni to święto spędzają. Ano jedzą dużo słodyczy, ciast, ciasteczek i deserów. Najbardziej rozpowszechnione w czasie Chanuki są potrawy mleczne. Mleko, po hebrajsku chalaw (radzę uczyć się języka okupanta) przypominać ma dekret syryjski zabraniający stosowania przepisów judaizmu (ch – od chodesz – czyli święcenia nowego miejsca, I – ze słowa mila – obrzezanie i b – jedna z liter słowa szabat – sobota). Ponieważ jest to radosne święto, należy chlać najdroższe trunki świata. Wszak mają na to szmal z grabieży Polski i Polaków.
Jak opowiadał jeden z „polskich autorytetów” w radio, w czasie święta tradycja nakazuje oddawać się grom hazardowym, chociaż pokera i ruletki Polak nie wymyślił. Toto – lotka też nie. Do tego typu wynalazków trzeba mieć geny do oszustwa i kanciarskiego sprytu. Zatem w Chanuka grabieżcy Polski grają na pieniądze, a dzieci mają do dyspozycji monety odlane z czekolady. Wszak uwielbienie dla złotego cielca i kult pieniądza musi być wpajane od dziecka.
Chanuka jest obchodzone w tym samym miesiącu co Boże Narodzenie. Tylko że wg żydów Jezus Bogiem nie był. Nie był również Mesjaszem. Kiedyś słuchałem publicznej wypowiedzi pewnego uczonego w mowie i piśmie, że oczekiwanie na Mesjasza dobiegło końca. Mesjasz wypełnił obietnicę i sprowadził Chazarów do Palestyny. Tam w 1948r. założono państwo Izrael rabując Palestynę prawowitym mieszkańcom (Izraelitom) zamieszkującym tamten teren od tysięcy lat. Tak się stało, ponieważ Izraelici zostali zmuszeni ogniem i podrzynaniem gardeł do przejścia z judaizmu na islam. Natomiast zbrodniczy Chazarowie, którzy przyjęli judaizm dopiero w VIII wieku i żyli w diasporze po ich rozgromieniu przez Słowian których od zawsze rabowali, nie mieli islamskiego noża na gardle i mogli w innych, przede wszystkim słowiańskich krajach swobodnie wyznawać swoją religię do dziś. Państwo Izrael mogło powstać dzięki żydowi Hitlerowi i jego syjonistycznym kompanom dzięki złożeniu małej ofiary w dziejach świata, poprzez tzw. holokaust. Dlatego Mesjasz jest symbolem duchowym określającym w postaci przejawionej cały lucyferyczny pomiot żydowski (chazarski). A więc żydzi, jako „naród wybrany” mają objąć rządy nad całym światem. Cała reszta ma przyjąć żydowskie obyczaje i "kulturę" i bezwzględnie podporządkować się narodowi wybranemu przez samego lucyfera. Żydzi już nie mogą marnować czasu na zajęcia „nieczyste”. Tak więc do roboty są wszystkie inne narody, a żydzi jako materialny przejaw Boga na Ziemi mają tylko czuwać nad wszystkim i zbierać owoce. I tak to się dzieje, co najwyraźniej widać w "Polin".
Kto swoim postępowaniem wyraża sprzeciw, buntuje się przeciwko woli Jahwe (lucyfera, baphometa), musi być usunięty poza społeczeństwo. Nie należą mu się żadne, nawet najmniejsze przywileje. Wychodzi spod opieki prawnej, finansowej i in., a najmniejsze nawet przewinienie jest karane z całą surowością.
Mamy więc Chanuka, które jest świętem nacjonalistyczno – wyznaniowym i Boże Narodzenie. Talmud o Jezusie i jego cudownym przyjściu na świat wyraża się w sposób obraźliwy dla całego chrześcijaństwa, a inne wielkie religie świata jak np. hinduizm i islam, uważają Jezusa za wielkiego proroka.
Kiedyś miałem przyjemność przeczytać książkę pt. „Nauki Issy” (Issa w j. hindi znaczy Jezus) autorstwa Śri Sathia Sai Baby – wielkiego nauczyciela duchowego z Indii. Książka ta przepełniona niespotykaną, niezwykłą wręcz czcią i miłością, tłumaczy w sposób niezwykle zrozumiały i czytelny boskie posłannictwo Chrystusa i rolę tego posłannictwa. Przedstawia Jezusa jako boskie ucieleśnienie miłości. Wysławia nauki Jezusa i Jego życie w dziele budowania i utrwalania miłości do każdego bliźniego, miłości do Boga, świata, ludzi, zwierząt, całej natury, tego co przejawione i nieprzejawione. A więc inne religię mogą czcić Jezusa Chrystusa, a żydostwo obrzuca Go najgorszym szatańskim plugastwem.
Wielcy przywódcy duchowi i polityczni islamu niejednokrotnie wypowiadali się publicznie z czcią o Chrystusie, stawiając Go na równi z Mahometem. Kiedyś złożył pokłon Jezusowi i Maryi w swoim przemówieniu na forum ONZ były prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad. Tak myślą prawdziwi wyznawcy Mahometa, a nie zbrodniczy sekciarze, poszczuci na nas przez lucyferian.
Takich słów jakie wypowiedział Ahmadineżad nikt nigdy nie usłyszał z ust "nadludzi" radośnie świętujących Chanuka. Talmud wiele mówi o Chrystusie i Maryi, ale w tych szatańskich wersetach jest zawarte tyle jadu, nienawiści, szyderstwa i obelg – ile było w dniu zbrodniczego ukrzyżowania Chrystusa. I przez 2 tys. lat nic się nie zmieniło.
Nic nie mam przeciwko świętowaniu Chanuka przez starszych w lichwie. Jednakże oni manifestują to święto publicznie i za nasze pieniądze. Żydówka Hajka Grundbaum robiła to wyjątkowo nachalnie przeważnie rozświetlając cały Pałac Kultury milionami żarówek tworzących największą na globie świecącą do Bożego Narodzenia menorę, innym razem wypuszczając miliony baloników, a na prawdę głupi Goje brali i biorą to za dobrą monetę. I tak na prawdę dziwię się, że Hajka nie chce ponownie startować na prezydenta stolicy jawnego już Izraela Północy - "Polin". Nowi mieszkańcy Warszawy chcą być nowocześni i przy pewnych obietnicach, fałszerstwach i zastraszaniu nielicznych urzędników najniższego szczebla, polskiego pochodzenia, miałaby poważne szanse. Ukradła dopiero połowę Warszawy, a co z drugą połową? Jej zasługi są niezaprzeczalne. W całym Centrum mieszkają ci rasy najwyższej. Polaków jako podludzi wypchnęła do nor i slumsów na obrzeżach Warszawy. Dziwię się jeszcze, że pan Duda nie przyznał jej Orderu Orła Białego. Przecież ten order przyznawany był większym polakożercom. Oboje będą solidarnie zapalali świece podczas święta Chanuka. To najlepszy czas naprawienia błędu zaniechania Panie Namiestniku!
Zastanawiające, że hołota będąca "elitą" w kraju "Polin" deklaruje katolicyzm. Jednak podczas Chanuka zakładają jarmułki i publicznie manifestują swoje przywiązanie do menory i balują. A przecież w tym czasie Katolicy powstrzymują się od hucznych zabaw, ponieważ to czas Adwentu. Ja rozumiem że katolicy wyznania talmudycznego nie mają pojęcia czym jest Adwent, ale nie rozumiem Polaków patrzących na to wszystko obojętnie. Dlatego tym obojętnym szabesgojom proponuję naśladować namiestnika "Polin" i jednego dnia paradować w jarmułce, a na drugi dzień pędzić w bereciku z antenką do kościółka i tak na przemian. To to samo co w łóżku - raz babą, raz z chłopem. Raz z babą, raz z chłopem. Jarmułka, berecik. Jarmułka, berecik!
Szalom!!

Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski


-http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/?zx=d6a83faf4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » So sty 06, 2018 7:22 pm

Obrazek



NIE CHCEMY WOJNY Z ROSJĄ


W ciągu ostatnich 28 lat, dokonano na Narodzie Polskim największej w naszej historii zbrodni ekonomicznej. Zlikwidowano znakomity polski przemysł. Największe zakłady produkujące na potrzeby kraju i rynki zagraniczne legły w ruinie, lub zostały oddane niemal za darmo obcym. Właściwie to obcy krwiopijcy ponieśli tylko koszty łapówek dla rządzących żydów i zdrajców Narodu Polskiego pochodzących z wszystkich syjonistycznych zorganizowanych grup przestępczych, nazywanych dla zmyły baranów partiami politycznymi.
Oddano żydom polskie banki wraz z depozytami i całą infrastrukturą za śmieszne grosiki. Oddano obcym nasze największe bogactwo – złoża wszystkich kopalin o szacunkowej wartości 3 bilionów dolarów za co najwyżej 1,5 % ich wartości. Ziemia polska jest najzasobniejsza w złoża mineralne w Europie i poza nią. Gdyby nie wrogie nam siły zewnętrzne i wewnętrzne, moglibyśmy się stać jednym z najbogatszych państw świata, z najwyższa stopą życiową. Niestety, na Ziemi Polskiej tworzone jest nowe państwo – Judeopolonia, nazywana przez największych zdrajców "Polin". Zamysł powstania tego państwa nie jest nowy. Projekt powstania Judeopolonii na ziemiach polskich powstał w 1914 r. Miało to być państwo buforowe miedzy Niemcami a Rosją, nad którym protektorat sprawowaliby Niemcy. Narodem uprzywilejowanym mieli być żydzi, a Polacy, Białorusini, Litwini i Ukraińcy jako siła robocza, mieli stanowić niższą kategorię społeczną.
Koncepcja Judeopolonii powróciła w 1945 r., na co nie wyrazili zgody Rosjanie. Pozwolono jednak opanować żydom praktycznie wszystkie organa władzy. Żydzi również zajmowali w PRL najlukratywniejsze stanowiska w przedsiębiorstwach, stale je niszcząc ekonomicznie. Niekiedy złośliwie, a niekiedy przez ignorancję i brak jakiegokolwiek wykształcenia.
Marzenie o utworzeniu Judeopolonii, nigdy żydów nie opuściły, dlatego prowokowali oni w Polsce różne rewolty. Poznań 1956, ośrodki akademickie 1968, wybrzeże 1970, Ursus i Radom 1976, i cała Polska 1980. Ich marzenia ziściły się dopiero po Okrągłym Stole i objęciu stanowiska premiera przez żyda Mazowieckiego, rządu w którym nie było ani jednego Polaka.
Od tego czasu Naród Polski pozbawiono niemal całego majątku narodowego, a to co pozostało, jest pod zarządem obcych. Jest jeszcze jeden nierozwiązany problem: rdzennie polska ludność.
W sposób sztuczny i administracyjny, odgórnie i ciężko wypracowane ogromne obszary bezrobocia i nędzy, spowodowały niespotykaną falę emigracji, której końca nie widać. Ponad 4 mln Polaków opuściło Ojczyznę na zawsze. Jednak wyludnianie ziem polskich idzie zbyt wolno. Dlatego wrogie nam siły, postanowiły popchnąć nas do krwawej wojny z Rosją, zaś marionetkowe rządy w Warszawie od kilku lat wymachują szabelką i prowokują potężnego sąsiada. Wszystkie reżymowe media sieją nienawiść do Rosji i jej prezydenta Władimira Putina, posługując się monstrualnym kłamstwem i manipulacją. Jednakże ostatnia ilość prowokacji ze strony NATO i jego ratlerków, może przebrać miarę i niedźwiedź machnie łapą. Niestety, ten moment staje się coraz bardziej realny. Zbrodniarze rządzący światem, jak nosorożec prą do III wojny światowej, a w założeniach jest, że Polska ma być krajem frontowym, czego już nawet nie ukrywają. To oznacza masakrę naszego Narodu. Nikt nie pyta, czy chcemy ginąć za interesy Rockefellerów i Rothsildów, bandyty Sorosa, oraz innych zydów żydów i rządzonych przez nich Amerykanów. Nie wierzcie w jakakolwiek pomoc NATO. Oni nam tak samo pomogą jak w 1939 roku! Natomiast wojsko amerykańskie sprowadzone do Polski nie jest po to, by walczyć z Rosją, ponieważ jedna dywizja nie stanowi żadnej realnej siły wobec potęgi rosyjskiej. Ta dywizja jest sprowadzona po to, by w razie buntu Polaków przeciwko zbrodniczej władzy żydowskiej, mogła natychmiast przystąpić do działania i strzelać nam w plecy ostrą amunicją, na co żydzi i zdrajcy Narodu Polskiego wymyślili i podpisali odpowiednią ustawę. Dodatkowo chętnie takiej "pomocy" mogą udzielić Niemcy. I tutaj pragnę zauważyć, że wrogów i przyjaciół jakich dobiera sobie żydowska władza "Polin", to nie są naturalni wrogowie i przyjaciele Polaków, bo "Jak świat światem, Niemiec nie będzie Polakowi bratem!". Naszymi naturalnymi przyjaciółmi i naszą rodziną są inni Słowianie, w tym Rosjanie, ale na pewno nie tzw. Ukraińcy. Ukraińcy bowiem, nie są etnicznie czystym narodem słowiańskim. To mieszanka narodowościowa Chazarów, Rusinów, Tatarów, oraz polskich chłopów pańszczyźnianych oraz polskich bandziorów i złodziei zbiegłych z Rzeczpospolitej na Dzikie Pola". Stąd niespotykane u białego człowieka takie okrucieństwo i umiłowanie sadystycznego mordu na bezbronnych przez tzw. Ukraińców. Ja nie mówię, że na Ukrainie nie ma Słowian. Oczywiście są. Gospodarzami tamtej ziemi powinni być Rusini, Słowianie Wschodni zajmujący od zawsze tamte tereny. Niestety, Rusini jako łagodni Słowianie zostali zepchnięci przez krwiożerczych Chazarów do roli podrzędnej, tak jak u nas w "Polin". Na ile są krwiożerczy, ostatnio pokazali w Odessie, mordując z zimną krwią toporkami do mięsa co najmniej kilkadziesiąt całkowicie bezbronnych Rosjan. A polscy podżegacze wojenni o wszystko oskarżają Putina. Niestety, brak odwetu na ukraińskich rezunach ze strony Rosji, uważam za błąd. Ale to moje subiektywne odczucie. Jednakże Putina nie można oskarżać o brak dobrej woli, a tym bardziej o dążenie do wojny.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której Naród Polski nie wie, bo wiedzieć nie chce. Ostatnie syjonistyczno - banderowskie rządy wzięły na siebie, a w zasadzie na biedny Naród Polski utrzymanie państwa ukraińskiego i jego mieszkańców, co jest nazywane "dobrą zmianą". Ja wiem, że mimo oczywistym faktom, Polacy w takie kuriozum nie wierzą. No trudno, debilowi pokazuje się drzewo, a debil choć to drzewo widzi, twierdzi, że drzewa nie ma, bo w telewizorze żydowski "autorytet" mu tego nie powiedział. Ja jednak dla debili nie piszę, tylko dla ludzi, którzy chcą wiedzieć.
Ukrainę, będącą sztucznym tworem zaczęła utrzymywać zorganizowana syjonistyczna grupa przestępcza pod nazwą PO. Natomiast po przejęciu władzy (za zgodą, a nawet na rozkaz Izraela), obecnie rządząca syjonistyczna, zorganizowana grupa przestępcza dla zmyły nazwana PiS, utrzymanie Ukrainy jako spadkobierczyni dawnej Chazarii wzięła na siebie, a w zasadzie na Naród Polski już całkowicie. Najpierw sprowadzili do Polski 4 miliony rezunów na miejsce wypędzonych Polaków. To oczywiście nie koniec, bo niejaki Duda publicznie i oficjalnie zaprosił ich do "Polin" 5 milionów. Ponadto Duda związany etnicznie z rezunami, podarował im 5 milionów "na dozbrojenie". Polska płaci Rosji za ropę i gaz sprowadzany na Ukrainę, a od 1 stycznia tego roku my Polacy, zaczęliśmy każdemu Ukraińcowi płacić emerytury. Jeśli nie wierzycie, to idźcie do pierwszego lepszego oddziału ZUS-u i zapytajcie. Ja byłem i wziąłem Magazyn informacyjny ZUS pt. "ZUS dla Ciebie". Teraz piszę to z całą odpowiedzialnością: Takiego kurestwa, nie było w dziejach świata, żeby podbity przez żydów naród, musiał utrzymywać naród swoich katów. Efekt tych posunięć, których autorem może być tylko zdrajca stojący w cieniu szubienicy jest taki, że Polak musi zapieprzać za najwyżej 12 - 13 żł, a rezun nie chce pracować za 20 zł, wiec dostaje więcej.
Rządzący Polską chazarscy barbarzyńcy, jawnie dokonują przesiedlenia Chazarów do Polski, uprzednio wyrzucając Polaków poza granice. Twierdzę, że większość tzw. Ukraińców, to pozostałości chazarskich rezunów, których bandyckie państwo rozbili Słowianie przy pomocy Wikingów, a reszty dokonał Dżyngis Chan. Jednakże bandyckie tradycje i zbrodnicza mentalność pozostały w Ukraińcach po Chazarach do dziś. Nawet obecnie posługują się chazarskim herbem - widłami. Widły bowiem, to ich podstawowe narzędzie mordu zadawane Słowianom. W czasie rzezi wołyńskiej też było to narzędzie makabrycznych zbrodni na Polakach. Ukraińcy przejmując dawny herb państwa chazarskiego, potwierdzają kim są. Niewtajemniczonym oświadczam, że na wszystkich monetach chazarskich na awersie był wizerunek kagana, a na rewersie tryzub jako herb bandyckiego państwa. Ponadto każdy język Słowiański jest miękki. Jedynie ukraiński zbliżony słownictwem do rodziny języków słowiańskich, jest twardym bełkotem pozasłowiańskim.
Polacy są już jawnie, po bandycku dyskryminowani przez syjonistyczną władzę. Ten temat należy opisać w innym artykule, bo dyskryminacja Polaków w żydowskim państwie "Polin" zaczyna być już widoczna nawet przez niepoprawnych debili. Debile jeszcze się nie buntują, ponieważ zostali oślepieni jałmużną 500 plus na każde dziecko, które po jakimś czasie i tak zostanie zamordowane przez przymusową szczepionkę przeciw życiu.
Nasze narody słowiańskie, w tym Polacy poniosły największą daninę krwi w czasie II wojny światowej. My to pamiętamy. To był prawdziwy holokaust na Słowianach, dokonany przez niemieckich Chazarów. O tym wie rzadko kto, tak żydzi zakłamali historię robiąc z siebie ofiary. Dlatego mówimy zdecydowane NIE WOJNIE! Nie chcemy walczyć z bratnim narodem rosyjskim w imię utworzenia Judeopolonii. W imię zrobienia przestrzeni życiowej dla Chazarów i żydowskiego chazarstwa z Izraela, które Polskę upatrzyło sobie jako ziemię obiecaną. Nie dajcie się dalej ogłupiać syjoniście Izaakowi Singerowi udającemu Polaka pod nazwiskiem Macierewicz i niejakiemu Jarosławowi Kaczyńskiemu, o prawdziwym nazwisku Kalkstein. Nie dajcie się szczuć na Rosjan przez udających Polaków polakożerców. My prawdziwi Polacy, z wspaniałym, gościnnym i przyjaznym narodem rosyjskim, jak również z innymi Słowianami pragniemy pokoju, bo to nie tylko sąsiedzi, ale nasza wielka Słowiańska Rodzina! To nas Bracia i Siostry!
Na zakończenie pragnę dodać, że żydzi zrobią wszystko, by wzmagać w Polsce rusofobie, pogłębiać nienawiść polskich idiotów do Rosjan i dalej jątrzyć, kłamać, dzielić, prowokować, siać nienawiść, robić wszystko, by Naród Polski nie wszedł czasem w przyjazne relacje z Rosją, by Polacy nie poprosili Rosjan o pomoc w zniewalanie naszej Ojczyzny przez chazarskich zbrodniarzy, rządzących Polską od 1989r. Niestety, większość debili wierzy żydom i powtarza żydowskie brednie o Rosjanach, jakoby oni pragnęli napaść na nasz kraj. Ale wszystko możliwe. Należy czekać na jakąś żydowską prowokację, wystrzelenie przez "sojuszników" rakiety na terytorium Rosji i wtedy może się zacząć.

Dyżurny Psychiatra kraju
Cezary Piotr Tarkowski

http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/? ... af4bd764bd



-
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Re: Dyżurny Psychiatra Kraju

Postprzez krzysiek4 » Wt sty 23, 2018 5:01 pm

ODPOWIEDŹ DYŻURNEGO PSYCHIATRY KRAJU NA DRAMATYCZNY LIST CZYTELNIKA, KTÓREMU ŻYDOWSKI, ZBRODNICZY SĄD ZRABOWAŁ DZIECI

Po przeczytaniu tego listu, rzuciłem pisanie satyry, bo mało szlag mnie nie trafił. Żydzi rozkradli już całkiem państwo polskie, ukradli Polakom setki tysięcy hektarów ziemi, setki tysięcy nieruchomości w tym tysiące kamienic, teraz rabują polskie dzieci i sprzedają na organy oraz do burdeli dla pedofili. Sprzedają też innym żydom jako obiekty mordów rytualnych. Na wstępie proszę Czytelników o wybaczenie, jeśli użyję wulgaryzmów. Jestem pełen emocji, ponieważ tego listu nie da się czytać spokojnie. Scyzoryk w kieszeni sam się otwiera! Sądzę, że kurewstwo wymiaru niesprawiedliwości jest znane naszym Czytelnikom. Handel dziećmi przez zorganizowane żydowskie bandy sądowe w imieniu „prawa” też. Takich spraw jest w Polsce setki, ile nie tysiące. Pamiętajcie – każdego z nas może to spotkać! Dziś możecie mieć pracę , jutro nie! Dziś macie dzieci, jutro chazarska banda może je sprzedać! Bo mało chazarskim sędziom pensyjek w wysokości ministerialnych apanaży, muszą jeszcze handlować żywym towarem! No cóż, tą profesją zajmują się od zawsze. Od czasu powstania państwa chazarskiego zajmowali się rabunkiem i porywaniem w niewolę sąsiadujących z nimi Słowian – Rusinów i Bułgarów. W XVIII i XIX w., to bydło chazarskie polowało na Murzynów w Afryce i sprzedawało ich w Ameryce, gdzie również tylko oni zajmowali się handlem niewolników. Teraz Chazarowie nazywają siebie żydami, co jest podstawą ich podstawowego kłamstwa. To bydło nie jest narodem semickim, więc niech nas nie nazywają antysemitami. To oni są największymi antysemitami i mordercami narodów semickich. Ale o tym napiszę kiedy indziej.
Zajmijmy się dziś potomkami Chazarów, którzy rozwalają nasze prawodawstwo oparte do niedawna na prawie rzymskim, albo przedstawicielami wymiaru niesprawiedliwości, którzy dokonują przestępstw naciągając istniejące prawo. Prawo złe i coraz gorsze, bo nie oparte na prawie naturalnym. Prawo, które pozwala Chazarom na wszystko. Otóż „rząd” Szydło (cały rząd) wyjechał do Izraela i tam podpisano najbardziej antypolskie porozumienia w naszej dramatycznej historii. Jednym z punktów tego „międzypaństwowego” układu jest całkowita abolicja dla wszystkich chazarskich dzikusów zamieszkujących nasz zniewolony kraj. Czyli w Polsce chazarstwo może dokonywać wszelkich przestępstw, bo polskie sądy nie mogą żyda pociągnąć do odpowiedzialności. Za żadną, nawet największą zbrodnię. Więc cóż tu dopiero jakiś handel dziećmi? Toż to tylko dobry interes!
W większości prawnicy tworzą klany rodzinne od pokoleń. Znam te sprawy bardzo dobrze, m.in. od byłego prokuratora, wspaniałego Polaka, Narodowca i Patrioty, który nie mogąc ścierpieć zbydlęcenia wymiaru niesprawiedliwości, wyjechał do Niemiec i tam pomaga prawnie polskim emigrantom z tamtejszym wymiarem niesprawiedliwości. Bo w Niemczech, choć jest dużo mniejsze kurestwo, to jednak jest. Jak w każdym kraju, gdzie do rządów dopchało się bydło antyludzkie. Mam również dokumenty wielu sprawek chazarskich, które dopiero będą ujawnione po mojej nienaturalnej śmierci. A Czytelnikom mówię: jestem z rodziny długowiecznej. Moja Mama mając skończone 93 lata i chodziła ze mną do kościoła. Głucha jak pień, czasem upierdliwa, ale dużo czytała i wiedziała co czyta. Zmarła mając skończone 95 lat. Nie jestem tak naiwny jak bohaterski, św. pamięci pan Lepper, którego zamordowali rządzący żydzi rozkradający Polskę. Oczywiście mogą mnie nękać rewizjami, ale ja znam lepiej zasady konspiracji niż ich eksperci. Na terenie Polski są tylko fotokopie. Jest to jakby gwarancja mojego bezpieczeństwa. Nagrania politykierów z podsłuchów jakie ostatnio usłyszała opinia publiczna, to pikuś do tego co zostało nagrane, sfotografowane i przez tych baranów napisane. Dla przykładu, opublikowałem dn. 16 listopada 1998r. w „Trybunie” artykuł pt.” Skuteczni, choć nie uczciwi” z fakturą na druk ulotek wyborczych z kasy gminy Ursus przez miejscowych kacyków w tym byłego burmistrza. Nie mogłem opublikować tego artykułu gdzie indziej, bo złodzieje należeli do ZCHN. Jednak w „Trybunie” nie tak łatwo puścić artykuł komuś z zewnątrz. Musiałem na kogoś się powołać. A ponieważ znałem trochę żydów z górnej półki, to oświadczyłem, że znam Jaskiernię, Millera (ten żydem nie jest, tylko dla nich pracuje) i rodzinę Wiatrów, którzy byli dobrze osadzeni w SLD i mogą o mnie poświadczyć. No, takie znajomości wystarczyły, więc red. Rolicki bez problemu na publikację się zgodził. Zrobiła się z tego niesamowita chryja, bo po ukazaniu się artykułu, zadzwonił do mnie red. Frydrychowicz i wrzeszczy tak: - „Coś pan kurwa narobił! Wpierdoliłeś nas pan na mukę! Wiesz pan gdzie oni drukowali te ulotki!?” Ponieważ nie tak łatwo mnie czymś zaskoczyć odpowiedziałem z udawanym strachem: - Panie redaktorze, Na Boga (!) – nie wiem…
-Panie, oni drukowali u naszego człowieka w Michałowicach! (To miejscowość w bliskim sąsiedztwie Ursusa).
-A kim on jest, jeśli to „nasz” człowiek? W okolicy znam wszystkich – skłamałem.
-To były pułkownik SB (może WSI – nie pamiętam) – ryknął Frydrychowicz.
- No tak lukratywnych znajomości to ja nie mam – odpowiedziałem.
- Musisz pan napisać sprostowanie!
-Pocałujcie mnie towarzyszu w dupę! – zakończyłem rozmowę tak, jak winno odpowiedzieć się towarzyszowi.
Powróćmy jednak do klanów prawniczych. Oczywiście nie wszyscy należą do klanów, ale większość tak. Tatuś albo dziadziuś wysyłał Żołnierzy Wyklętych na śmierć, dziś w „demokratycznym” państwie, następcy wyrażają swoją nienawiść do Polaków inaczej. A o przykładach tej bezgranicznej nienawiści trzeba pisać stale, mimo, że odwracają kota ogonem i wymyślili artykuł niby prawny „o sianiu nienawiści”. Ale, ale – o handlu polskimi dziećmi przez żydowskie gangi w sądach, opowiada matka Michała Boniego w książce napisanej przez p. Albina Siwaka pt. „Chciałbym dożyć takich dni”. Tam to jest opisane jak żydostwo handluje dziećmi w Warszawie. A więc to nie jest proceder uprawiany tylko w Stalowej Woli. Gdzie w sądzie żyd, a nie ma takiego sądu gdzie by tego tałatajstwa nie było, tam handel dziećmi.
Trzeba czytać literaturę, np. „Zatrute źródło masonerii” autorstwa ks. Tadeusza Kiersztyna. Tam też jest o handlu dziećmi, a nawet ich porwaniach, aby ludzkie śmieci mogły dokonywać na nich gwałtów, a po wielokrotnym zgwałceniu mordów rytualnych. Polska nie jest wyjątkiem, ale w Ameryce znika bez śladu ok. 100 000 osób, szczególnie dzieci. No cóż, „nasze” sądy muszą iść z postępem! Ktoś w imieniu „prawa” musi dzieci porywać i sprzedawać do różnych celów. Takim handlarzom należy robić zdjęcia i ustalać ich miejsce zamieszkania. Przyjdzie czas rozliczeń i to nie żydzi będą rozliczać, tylko ludzkość umęczonego świata.
Tutaj chciałbym tylko dodać, że ks. Kiersztyna za niesienie prawdy bydlaki zamordowali. Tym razem była to ciężarówka, najbardziej wygodny instrument zabijania. Bo nawet jeśli człowiek nie zginie od razu, to można podać pawulon, albo dobić w szpitalu.
Dość długi ten tekst, bo mogłem wysłać tylko radę. Nie odpowiedź, a radę. No bo przecież Polakom Kneset zafundował syjonistycznego, chanukowego rezydenta! Do niego trzeba wysłać list. Nie tylko w tej sprawie! Cóż, można wysłać, ale odpowiedź już znam. Trzeba wysyłać takie listy, byście się przekonali jak Aaron Figenbaum nienawidzi Polski i Polaków! Zobaczycie jak on będzie działał w Waszej obronie. O nieszczęśni – mieliście nadzieję na zmiany. Na pozytywne zmiany których dokona wnuk banderowskiego zbrodniarza, zięć polakożercy, renegat przezywający naszą Ojczyznę Polin. Ale cóż, nadzieja umiera ostatnia. Ja w każdym razie (mimo wszystko) życzę naszemu Czytelnikowi odzyskania dzieci. Szczęść Boże!

Cezary Piotr Tarkowski
Dyżurny Psychiatra Kraju


Jeszcze pragnę przekazać swoim Czytelnikom, że nie jestem w stanie odpowiadać wszystkim, kto do mnie napisze na Facebooku, bo po pierwsze nie potrafię się tam poruszać, a po drugie powinienem pisać artykuły. Mam też inne obowiązki. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje do mnie napisać, to proszę, zawsze odpowiem. Pozdrawiam, Cezary


http://patriota-tarkowski.blogspot.gr/s ... -results=7



--
Avatar użytkownika
krzysiek4
 
Posty: 5518
Dołączył(a): Cz kwi 21, 2011 3:36 pm
Lokalizacja: Peloponez

Poprzednia strona

Powrót do Ciekawe artykuly i filmy z innych stron-po polsku

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości

cron